Przed nami pieni się w kuflu idealnie miedziany płyn. Zapach podobny - tzn. oczywiście miedź ma swój zapach, choć niekoniecznie całkiem tutaj się on objawia - raczej chodziło mi o zapach lekko metaliczny, ostro słodowy, lekko palony, może nawet owocowy (śliwki?) z akcentami chmielu. Wysycenie początkowo porządne, z czasem nieco wietrzeje. Trunek pięknie klarowny cieszy oko degustatora, zwłaszcza że piana wygląda także całkiem solidnie. Smak trochę zaskakuje. Jest to lekkie piwo, zrównoważone w aromatach. Przede wszystkim wyraźne zbożowe akcenty, do tego lekki kwasek i chmiel w tle. Całość dopełniają karmelowe nuty i lekko owocowe echo. Finisz niedługi, z dominującą goryczką.
Etykieta zawiadamia, że piwo wyprodukowano w stylu bio, czyli z tradycyjnej pszenicy i ekologicznego (czyli pewnie nie z uprawy wielkotowarowej) chmielu. I pomimo tych wszystkich zachęt i - by oddać sprawiedliwość - całkiem niezłej jakości, jest to jak na razie najsłabszy wyrób browaru Kundmuller. Spokojnie można wypić kufelek czy dwa, ale na dłuższą metę raczej będzie zawodzić.
5.2 vol / B
czwartek, 15 marca 2012
sobota, 25 lutego 2012
La Trappe Tripel
Jeśli dobrze zaparzoną czarną herbatę zaprawisz miodem otrzymasz płyn w kolorze bursztynowym do tego delikatnie mętny. Niemal identycznie wygląda holenderski tripel w kuflu, wzbogacony ławicą bąbelków i śnieżnobiałą pianą. Zapach winny i lekkokwaskowy, przyjemnie wdziera się w nozdrza, zachęcając do piwnej uczty. W momencie kiedy trunek ląduje na podniebieniu dociera do nas feeria smaków, mogąca nieobytego piwosza nieco oszołomić. Tripel to mocny ale, który w tym przypadku jest nad wyraz mocno wysycony i ubarwiony licznymi owocowymi nutami. W finiszu pobrzmiewa goryczka i przyjemnie dopełniające alkoholowe ślady, wszystkiemu towarzyszy ożywczy aromat cytrusowy, a głównie kubki smakowe rozpieszcza słód, uwalniający całą gamę owocowo-winnych nut, akordów i fraz.
Mamy przed sobą dzieło skończone, znakomite i zestawione z niebywałym pietyzmem, któremu jednak brakuje tej odrobiny szaleństwa stanowiącego rodzaj katalizatora windującego piwo ku niebiańskim szczytom wybitności. Czego by jednak nie napisać mamy tutaj trunek idealnie balansujacy pomiędzy B+ a A-
8.0 vol / B+
Mamy przed sobą dzieło skończone, znakomite i zestawione z niebywałym pietyzmem, któremu jednak brakuje tej odrobiny szaleństwa stanowiącego rodzaj katalizatora windującego piwo ku niebiańskim szczytom wybitności. Czego by jednak nie napisać mamy tutaj trunek idealnie balansujacy pomiędzy B+ a A-
8.0 vol / B+
czwartek, 23 lutego 2012
Göller Brotzeitseidla
Najpierw w oczy rzuca się kolor tego trunku - jasny jak sok z wyciśniętej cytryny lub świeża słoma. Zapach wiosenny, lekko chmielowy, ociupinkę słodowy. Wysycenie jak się patrzy, piana wyraźna. Etykieta przedstawiająca wzorcowy niemiecki stół, zapełniony naturalnymi, regionalnymi produktami, pośród których króluje majestatyczny kufel ociekający pianą. Całość okala biało niebieska szachownica, nawiązująca do bawarskiej flagi. Smak zdecydowanie rześki. Lekki i przyjemny to trunek, w którym przyjemna, nieagresywna goryczka została zestawiona ze słodowym tłem, tworząc napitek do spożywania przy każdej okazji. Możemy go zatem traktować jako towarzysza posiłków i pierwszą pomoc przy palącym słońcu.
Piwo Göllera to braciszek czeskich "dziesiątek", dlatego jeśli ktoś chciałby porównania do bardziej dostępnego (patrz: bliżej rozlewanego) odpowiednika, może przywołać w pamięci jakiegoś lekkiego przedstawiciela Bernarda czy Krusovic.
4.3 vol / B+
Piwo Göllera to braciszek czeskich "dziesiątek", dlatego jeśli ktoś chciałby porównania do bardziej dostępnego (patrz: bliżej rozlewanego) odpowiednika, może przywołać w pamięci jakiegoś lekkiego przedstawiciela Bernarda czy Krusovic.
4.3 vol / B+
wtorek, 21 lutego 2012
La Trappe Blond
Na przecenie nie zawsze jesteś skazany na niemodną koszulę w rozmiarze XXL albo nieudany model markowych butów, których nie da się sprzedać nawet w dużej sieciówce po obniżce ceny o połowę. Można trafić na przykład piwo w cenie niespełna 10 złotych, które zwykle jest dwukrotnie droższe. Cokolwiek by nie pisać, każdy szanujący się degustator jakoś te belgijskie (w tym przypadku holenderskie) piwa musi sobie umiejscowić w panoramie swoich piwnych podróży. Snobistycznie, w towarzystwie niejeden będzie piał z zachwytu nad różnorodnością, solidnością i tradycją, ale w domowym zaciszu nie zawsze będzie to pasować do głęboko zakorzenionych przyzwyczajeń. Ja jednak od pierwszego zapamiętanego łyku belgijskiego specjału jestem zagorzałym zwolennikiem tych trunków i w konsekwencji samych Belgów (choć w tym przypadku mamy do czynienia z Holandią). Kto by pomyślał (:)), że piwo może przełamywać lody.
Blonde ma kolor blond i wysycenie godne najlepszych pszeniczniaków. Piana biała, oblepia kufel, tworzy meandryczne formy na jego ściankach. Zapach wybitnie ożywczy, aż chce się w niego zanurzyć po całym dniu ciężkiej pracy. Płyn mocno mętny z licznymi bąbelkami przemierzającymi naczynie. Smak pierwszorzędnie rześki. Czujemy tutaj ciekawe cytrusy, lekko głębokie słodowe aromaty, oczywiście delikatnie maślane drożdże, nieco bananów, brzoskwiń, moreli i odległe echo goździków. Istny zawrót głowy.
Całość świetnie zbalansowana i pozbawiona jakichkolwiek naleciałości. Uważny degustator wyczuje w finiszu dopełniającą bukiet goryczkę. Chcesz usiąść z aksamitnym piwkiem w fotelu? Proszę bardzo. Zależy ci na zaspokojeniu pragnienia? Proszę bardzo. Chcesz zrobić komuś prezent? Proszę bardzo. Dość już tego zawodzenia - trzeba dokończyć butelkę! Holandia? Belgia? A może po prostu Benelux?
6.5 vol / A-
Blonde ma kolor blond i wysycenie godne najlepszych pszeniczniaków. Piana biała, oblepia kufel, tworzy meandryczne formy na jego ściankach. Zapach wybitnie ożywczy, aż chce się w niego zanurzyć po całym dniu ciężkiej pracy. Płyn mocno mętny z licznymi bąbelkami przemierzającymi naczynie. Smak pierwszorzędnie rześki. Czujemy tutaj ciekawe cytrusy, lekko głębokie słodowe aromaty, oczywiście delikatnie maślane drożdże, nieco bananów, brzoskwiń, moreli i odległe echo goździków. Istny zawrót głowy.
Całość świetnie zbalansowana i pozbawiona jakichkolwiek naleciałości. Uważny degustator wyczuje w finiszu dopełniającą bukiet goryczkę. Chcesz usiąść z aksamitnym piwkiem w fotelu? Proszę bardzo. Zależy ci na zaspokojeniu pragnienia? Proszę bardzo. Chcesz zrobić komuś prezent? Proszę bardzo. Dość już tego zawodzenia - trzeba dokończyć butelkę! Holandia? Belgia? A może po prostu Benelux?
6.5 vol / A-
piątek, 17 lutego 2012
Alt-Bamberg Dunkel
Piękny kolor diabelsko rubinowy błyska do nas miedzianą poświatą. Niemal czarny płyn przykrywa przyjemna dla oka lekko brązowa piana, która momentalnie przylepia się do szkła. Niestety także dość szybko opada. Zapach przyjemny, karmelowa wdziera się do nozdrzy zachęcając do degustacji. Pierwszy łyk i malutkie zaskoczenie. Piwo jest leciutkie, niemal zwiewne jak wiosenny wietrzyk. Zważywszy na zawartość alkoholu, niespecjalnie to dziwi. Zresztą nie pierwszy to dunkel, którym z powodzeniem można ugasić pragnienie. Do rzeczy - smak zrównoważony, mamy tutaj słód karmelowy, mamy lekką goryczkę i nuty zbożowe, chwilami trącące o czekoladę. Całość wytrawna, idealna do większej konsumpcji, choć i degustacja z pewnością pozostawi miłe wspomnienia. Alt-Bamberg warzy piwa idealnie na B+ i tego zdaje się trzymać jak ręka poręczy przy oblodzonych schodach. W finiszu wyraźniejszy chmiel i nuty czekoladowe wtórują karmelowi. Piwo przyjemne, ale przy którym trudno stracić głowę. W rodzaju przemierzania pięknej okolicy w tempie lallegro non troppo.
4.8 vol / B+
4.8 vol / B+
poniedziałek, 13 lutego 2012
Göller Rauchbier
Wędzak Göllera jest łagodny, wędzak Göllera jest przyjemny, wędzak Göllera jest świetny! Sam już nie wiem czy to z miłości do rauchbierów, czy z natury znakomitego browaru - piwa dymione zaliczam zawsze do udanych - przynajmniej spośród tych, które dotychczas dane mu było degustować, żaden trunek nie zasługiwał na przyganę.
Ale do rzeczy. Zapach mamy tutaj delikatnie wędzony z delikatnymi śladami cytrusów. Po przelaniu do kufla oko cieszy niezła piana, która utrzymuje się długo, oblepiając przy tym szkło. Wysycenie prawidłowe dla gatunku, a kolor ciemnobrązowy, pod światło błyskający rubinowymi refleksami. Smak trunku zaskakuje lekkością, finezją i różnorodnością. W zależności od porcji czujemy rywalizację, nie... właściwie współbrzmienie następujących składowych: słód karmelowy z dopełniającym go na przeciwwadze słodem wędzonym, do tego wyraźna goryczka i lekko cytrusowe tło. Finisz długi, a w nim trunek serwuje nam powtórkę z rozrywki w wersji soft. Rauchbier Göllera nadaję się świetnie na początek drogi z dymionymi piwami, dla degustacji jesienno-zimowych oraz na niemęczące biesiady do spożycia w ilości większej niż jeden kufel. Wady? Ledwo zauważalny mydlany posmak, przez który niestety ucieka A-.
5.2 vol / B+
Ale do rzeczy. Zapach mamy tutaj delikatnie wędzony z delikatnymi śladami cytrusów. Po przelaniu do kufla oko cieszy niezła piana, która utrzymuje się długo, oblepiając przy tym szkło. Wysycenie prawidłowe dla gatunku, a kolor ciemnobrązowy, pod światło błyskający rubinowymi refleksami. Smak trunku zaskakuje lekkością, finezją i różnorodnością. W zależności od porcji czujemy rywalizację, nie... właściwie współbrzmienie następujących składowych: słód karmelowy z dopełniającym go na przeciwwadze słodem wędzonym, do tego wyraźna goryczka i lekko cytrusowe tło. Finisz długi, a w nim trunek serwuje nam powtórkę z rozrywki w wersji soft. Rauchbier Göllera nadaję się świetnie na początek drogi z dymionymi piwami, dla degustacji jesienno-zimowych oraz na niemęczące biesiady do spożycia w ilości większej niż jeden kufel. Wady? Ledwo zauważalny mydlany posmak, przez który niestety ucieka A-.
5.2 vol / B+
Subskrybuj:
Posty (Atom)





