Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trapistów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trapistów. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 lutego 2012

La Trappe Tripel

Jeśli dobrze zaparzoną czarną herbatę zaprawisz miodem otrzymasz płyn w kolorze bursztynowym do tego delikatnie mętny. Niemal identycznie wygląda holenderski tripel w kuflu, wzbogacony ławicą bąbelków i śnieżnobiałą pianą. Zapach winny i lekkokwaskowy, przyjemnie wdziera się w nozdrza, zachęcając do piwnej uczty. W momencie kiedy trunek ląduje na podniebieniu dociera do nas feeria smaków, mogąca nieobytego piwosza nieco oszołomić. Tripel to mocny ale, który w tym przypadku jest nad wyraz mocno wysycony i ubarwiony licznymi owocowymi nutami. W finiszu pobrzmiewa goryczka i przyjemnie dopełniające alkoholowe ślady, wszystkiemu towarzyszy ożywczy aromat cytrusowy, a głównie kubki smakowe rozpieszcza słód, uwalniający całą gamę owocowo-winnych nut, akordów i fraz.

Mamy przed sobą dzieło skończone, znakomite i zestawione z niebywałym pietyzmem, któremu jednak brakuje tej odrobiny szaleństwa stanowiącego rodzaj katalizatora windującego piwo ku niebiańskim szczytom wybitności. Czego by jednak nie napisać mamy tutaj trunek idealnie balansujacy pomiędzy B+ a A-
8.0 vol / B+

wtorek, 21 lutego 2012

La Trappe Blond

Na przecenie nie zawsze jesteś skazany na niemodną koszulę w rozmiarze XXL albo nieudany model markowych butów, których nie da się sprzedać nawet w dużej sieciówce po obniżce ceny o połowę. Można trafić na przykład piwo w cenie niespełna 10 złotych, które zwykle jest dwukrotnie droższe. Cokolwiek by nie pisać, każdy szanujący się degustator jakoś te belgijskie (w tym przypadku holenderskie) piwa musi sobie umiejscowić w panoramie swoich piwnych podróży. Snobistycznie, w towarzystwie niejeden będzie piał z zachwytu nad różnorodnością, solidnością i tradycją, ale w domowym zaciszu nie zawsze będzie to pasować do głęboko zakorzenionych przyzwyczajeń. Ja jednak od pierwszego zapamiętanego łyku belgijskiego specjału jestem zagorzałym zwolennikiem tych trunków i w konsekwencji samych Belgów (choć w tym przypadku mamy do czynienia z Holandią). Kto by pomyślał (:)), że piwo może przełamywać lody.

Blonde ma kolor blond i wysycenie godne najlepszych pszeniczniaków. Piana biała, oblepia kufel, tworzy meandryczne formy na jego ściankach. Zapach wybitnie ożywczy, aż chce się w niego zanurzyć po całym dniu ciężkiej pracy. Płyn mocno mętny z licznymi bąbelkami przemierzającymi naczynie. Smak pierwszorzędnie rześki. Czujemy tutaj ciekawe cytrusy, lekko głębokie słodowe aromaty, oczywiście delikatnie maślane drożdże, nieco bananów, brzoskwiń, moreli i odległe echo goździków. Istny zawrót głowy.

Całość świetnie zbalansowana i pozbawiona jakichkolwiek naleciałości. Uważny degustator wyczuje w finiszu dopełniającą bukiet goryczkę. Chcesz usiąść z aksamitnym piwkiem  w fotelu? Proszę bardzo. Zależy ci na zaspokojeniu pragnienia? Proszę bardzo. Chcesz zrobić komuś prezent? Proszę bardzo. Dość już tego zawodzenia - trzeba dokończyć butelkę! Holandia? Belgia? A może po prostu Benelux?
6.5 vol / A-

poniedziałek, 23 stycznia 2012

La Trappe Dubbel

Trapiści na horyzoncie! Kolor ciemnorubinowy, pięknie skrzący się pod światło. Piana beżowa, gruboziarnista utrzymuje się długo, zasilana pęcherzykami gazu swobodnie dążącymi ku jej dolnej warstwie wprost z dna kufla. Zapach orzeźwiający - kwaskowo-słodowy. Przed pierwszym łykiem w nozdrza uderza wiosenna bryza momentalnie pobudzając kubki smakowe. Po pierwszym hauście czujemy jak na naszym podniebieniu tańczy delikatnie skarmelizowany słód, uwalniający posmaki charakterystyczne dla deserowych win portugalskich - porto i madery, wyraźnie owocowe i lekko orzechowe. Do tego niezwykle głęboka goryczka, która pełni rolę partnera w tym wykwintnym tanecznym duecie. Całość dopełnia wyraźnie kwasek, powodujący że to treściwe i mocne piwo jest nadzwyczaj orzeźwiające. Finisz krótki i to trzeba niestety zaliczyć na minus, i choć wyczuwa się w nim chmiel i suszone owoce - w szczególności jabłka, trwa za krótko by mógł podwyższyć ocenę. Pod koniec zaczynam wyczuwać alkohol, który może niektórym niezbyt pasować, choć ja zdecydowanie uważam, że jest pewna grupa piw, gdzie alkoholowe nuty dopełniają całości i są nieodzowne. Klasztorne piwa z pewnością do tej grupy należą. Niemniej jednak trzeba odnotować to wrażenie, bo może ono - jak wspomniałem - nie przypaść do gustu.

Dubbel jest trunkiem wybitnie wytrawnym, wspaniale dopełniającym wyszukaną kolację, lub towarzyszącym trzaskającym w kominku ogniom. Podczas degustacji właśnie taki obrazek nawiedzał moją głowę - szwajcarskie góry, ogień w otwartym palenisku, wełniane swetry, za oknem fura śniegu, w środku my z pokalami w rękach. Dla spożywających na co dzień produkty "koncerniaków", może wywołać szok swoją naturalną goryczką i feerią nut aromatycznych. Dla mnie będzie to solidny produkt, choć pozbawiony niestety tej nuty szaleństwa, za które przychodzi mi nagradzać piwo notą wyższą niż B+.
7.0 vol / B+

niedziela, 15 stycznia 2012

La Trappe Witte

W kuflu pieni się słomkowy, mętny płyn. Piana grubości kciuka jest idealnie biała. Zapach mocno orzeźwiający, kwaskowy. Witte trapistów nie będzie jakimś szalonym doznaniem, ale trudno się zawieść jego jakością i charakterem.

Pierwszy łyk zwiastuje niezwykle delikatne piwo, w którym wszystko co ważne rozgrywa się jakby przy okazji, mimochodem. No więc na pierwszym planie niemal cytrynowy aromat, potem delikatna goryczka, całość okraszona lekko bananową nutą i drożdżowym posmakiem. Wszystkiemu towarzyszy niezastąpiony goździk. W bardzo długim finiszu da się wyczuć, chmiel, cytrynę, banany, goździki, a nawet delikatne grejpfruty. Przy odrobinie wysiłku całość przypomina skomponowaną z kunsztem mistrza kwiatowo-owocową perfumę - zachwyca aromatem i dbałością o każdy element kompozycji. Jak wspomniałem finisz jest bardzo długi i niecodziennie zrównoważony. Piwo charakteryzuje się wspaniałą harmonią i to właśnie ta cecha i wspomniany niespotykany finisz czyni je wartym swojej wysokiej ceny. Warto dodać, że jak na pszeniczny napitek, nie jest ono przesadnie słodkie - można nawet zaryzykować stwierdzenie, że to wytrawny napitek, przeznaczony do spożycia w dużych ilościach na przykład podczas leniwie płynącego, letniego popołudnia na miejskich bulwarach. Jeśli przebiegłeś właśnie kilka kilometrów lub goniłeś uciekający tramwaj, docenisz kremową lekkość i cytrusowe orzeźwienie Witte Trappist. Niedocenienie kunsztu piwowarskiego byłoby grzechem.
5.5 vol / A-

sobota, 5 marca 2011

La Trappe Bockbier

Zapach winno - karmelowy. Kolor ciemnorubinowy, piana początkowo okazała, szybko jednak opada, średnie nagazowanie. Piwo z Koningshoeven, całkiem mocne, choć medal temu kto alkohol wyczuje. Smak palonego karmelu, z lekkim chmielem w finiszu. Trunek to niesłodki i wytrawny co podnosi jego walory degustacyjne. W tle wyraźnie da się wyczuć owocowe, winne posmaki, kwaskowość, a nawet orzechowe nuty. Całość świetnie zrównoważona i bogata w walory aromatyczne pobudzające podniebienie do intensywnej pracy. Wypicie butelki 0.7 litra gwarantuje dobry nastrój.
7.0 vol / A-
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...