piątek, 18 maja 2012

Hasseröder Schwarz

Mówi się, że preferencje smakowe człowieka zmieniają się co siedem lat. Dobra nowina: jeśli nie przepadaliśmy za szpinakiem może zaczniemy się nim delektować. Nic nie jest nam dane raz na zawsze, skoro uwielbienie do słodyczy może przeminąć to warto być przygotowanym na najgorsze :)
Ten krótki wstęp jest wynikiem moich przemyśleń o naturze piwnych gatunków. Chociaż w zasadzie jestem smakoszem wszelakich produktów pochodzących od słodu, mam oczywiście bardziej lub mniej ulubione gatunki. Takim oczkiem w głowie były np.ciemne piwa wszelakiej proweniencji. Ostatnio jednak obserwuję, iż (trwająca o wiele dłużej niż siedem lat) sympatia tudzież okres ochronny dla tej barwy płynu - uległa odwróceniu. Drżyjcie "ciemniaki"! W związku z oziębieniem moich uczuć będę dla was szczególnie wymagający.
Kolor płynu ciemny jak smoła. Wysycenie niewielkie, właściwie rachityczne, piana podobnie, ale przyjemnie kremowa. W zapachu można wyczuć palony słód, troszkę kawy i chmielu. Etykieta nudnawa choć paw z loga pręży dumnie pierś ku słońcu. Smak bardzo typowy i zdecydowanie lekki. Nuty palonego słodu z delikatnym czekoladowym tle, zostały podparte niewielką goryczką, która pobrzmiewa w średnim finiszu. Dodatkowo niewielka kwaśność podkreśla brak wysycenia. Nie jest źle, ale nie jest też całkiem dobrze. Można by dać B, ale wady obniżają notę - nie są one może dyskwalifikujące, ale ich nagromadzenie przekreśla jakikolwiek entuzjazm. Niemniej jednak dla amatorów schwarza nie będzie to męka.
5.0 vol / B-

poniedziałek, 14 maja 2012

Feldschlößchen Export

Drezdeński skarb piwosza - z loga browaru zwraca się bezpośrednio do nas postać z dwoma obficie spienionymi kuflami, jakby chciała dać nogę z tego etykiecianego świata i postawić figlarnie złocisty trunek przed nami na stole. Nie byłoby chyba źle gdyby reprezentowany przez nią pils miał tak białą czapę, ale niestety - jest ona w rzeczywistości dość rachityczna, choć utrzymuje się długo na powierzchni płynu. Zapach tego specjału jest raczej monotonnie słodowy i głęboko przygaszony, ale trzeba przyznać, jakoś przyjemnie się kolarzy. Kolor szczerozłoty, wysycenie niestety słabe. Wygląda trochę jak budżetowy, lokalny produkt, ale należy takie sądy formułować z dużą ostrożnością. To w końcu Niemcy, kraj stojący na małych browarach, zawdzięczający regionalnym produktom  swoją globalną sławę.
Smak piwa mocno słodowy, w którym wyczuć można delikatne chlebowe aromaty podszyte winnym echem - całkiem przyjemnie to komponenty. Goryczka śladowa, ale wyczuwalna, szczególnie w przykrótkim finiszu. Bardziej niż niemiecki sznyt, da się tu zaobserwować polskiego ducha, który błogosławi to piwo emanując czarem rodzimego pilznera z półki przeznaczonej na tradycyjnie warzone piwa. Wypić można, zwłaszcza że alkohol w degustacji nie przeszkodzi, wynikiem czego trunek spokojnie przechodzi przez gardło, ale od zachwytów trzymać się radzę z daleka. Gdyby wysycenie było wyższe może byłoby B. Nie wiem...
5.2 vol / B-

sobota, 12 maja 2012

Allgäuer Bayrisch Hell

Kolejny helles z pokaźnej spiżarki zapełnionej po niedawnym wypadzie do Berlina. Zapach - jak to w tym gatunku - chlebowy, rzekłbym bardzo przyjemnie chlebowy, z drożdżowym dopełnieniem i kwaskowymi nutami. Kolor płynu intensywnie złocisty, Piana średnia, ale utrzymuje się cały czas w postaci półcentymetrowego kożuszka. Wysycenie w sam raz - całkiem solidne by zaspokoić pierwsze uderzenie pragnienia i nie tak wysokie, by piwo buzowało nam do nozdrzy. Smak trzeba przyznać całkiem pełny zważywszy na zawartość alkoholu. mamy tutaj głęboką goryczkę idealnie zrównoważoną słodowym smakiem, w którym wyczuwamy chleb. Do tego kwaskowy posmaczek i drożdże w dalekim tle. Finisz średnio długi i lekko wycofany, wydaje się że już znika a on jednak cały czas przypomina o piwie i zachęca do kolejnego łyku. Przyjemnie. Etykieta utrzymana  w złotej kolorystyce zawiera szachownicę z rombów nawiązującą do bawarskiej flagi, logo browaru i nazwę piwa, czyli jak zwykle po niemiecku przeciętnie i bez  - nie daj Boże - szaleństw. Niemniej jednak mamy przed sobą trunek wyśmienity, zdający egzamin w dowolnych okolicznościach, którym raczyć można się raz za razem. W swoim gatunku liga pierwsza i niemal wzorzec.
4.7 vol / B+

piątek, 11 maja 2012

Schinner Edel Weisse

Biało-niebieska szachownica na etykiecie. Wiadomo o co chodzi. Zapach królewsko bananowy. Piana obfita jak w najbardziej ciemnym zakolu leniwej rzeki, utrzymuje się długo i pięknie gładzi szkło. Płyn mętny niesamowicie w kolorze najdorodniejszej pomarańczy, a wysycenia nie powstydziłby się rasowy szampan. Smak zrównoważony z wyraźnie zaznaczoną goryczką, która odbija się echem w niezbyt długim finiszu. Ponadto nienachalne banany, jakby pieszczące kubki smakowe, niezłe goździki i ledwie zauważalne drożdże, które ujawniają swój udział w finiszu - dopełniając goryczkę. Kwasek w dalszym planie i ekstra nuta maślana to dodatkowe atrakcje specjału. Piwo jest mocno orzeźwiające i nadaję się do sesyjnego spożycia ze względu na raczej goryczkowy charakter. Wzorcowy pszeniczniak z lekką dozą szaleństwa.
4.9 vol / B+

czwartek, 10 maja 2012

Braustolz Pils

Klasyczny niemiecki pils nie jest oczywiście tym samym czym jest jego czeski odpowiednik. Dla wielu będzie to jedynie ledwie wyczuwalny niuans, dla innych różnica zasadnicza. Niestety większość nie zauważy niczego.
Braustolz Pils z Chemnitz to przykład klasycznego pilsa wprost od naszych zachodnich sąsiadów. Niech was nie zwiedzie miasto rodzinne browaru - to że leży na terenie byłego NRD nic nie znaczy. Wiele nowo powstałych browarów, otwartych ponownie lub po prostu urynkowionych, a wywodzących się z tego obszaru radzi sobie równie dobrze co ich bawarscy czy frankońscy bracia i swobodnie wpisuje się w panoramę niemieckiego browarnictwa (okres miniony nie przeszkodził także browarom czeskim - bo tradycja to tradycja. U nas niestety znowu wypadło to o wiele gorzej).
Przede mną w kuflu stoi jasno-złoty płyn z trwałą choć średnią pianą, która - trzeba zaznaczyć - wspaniale oblepia szkło. Wysycenie całkiem, całkiem, a zapach klasyczny - chlebowy z nutami drożdżowymi. I tutaj mamy pierwszą różnicę w rodzinie pilznerów. Smak całkiem zbalansowany z zauważalną przewagą goryczki. W telegraficznym skrócie: chlebowe nuty (kolejna dystynkcja), lekki słód, lekka kwaśność. Chmiel trochę zbyt ostry, jakby metaliczny. Finisz długi i intensywny, kojący w upalne dni. Całość w miarę treściwa, ale bez przesady (znowu niewielka odmienność). Pod koniec kufla goryczka dominuje już na całej linii. Etykieta po niemiecku przeciętna, mało gustowna na dodatek. Gdyby nie zarzuty wobec chmielu i wyczuwalna kwaśność byłoby to całkiem udane piwo sesyjne i dedykowane do posiłków. A tak lekka przygana.
4.0 vol / B

środa, 9 maja 2012

Augustiner Edelstoff Exportbier


Bawaria to nie tylko katolicki land, postrzegany przez większość jako ojczyzna konserwatywnego towarzystwa przywdziewającego skórzane szorty w czasie letnich biesiad i jodłujących do zdarcia gardeł przy beczce piwa. Monachium to nie tylko miejsce, gdzie swoje oratoryjne umiejętności szkolił Hitler, ku uciesze bywalców Hofbrauhaus. To miasto to nie tylko siedziba klubu piłkarskiego i cel pielgrzymek piwnego bractwa, miłującego komercyjne spędy, które dzisiaj nie mają nic wspólnego z prawdziwą historią Oktoberfest. Bawaria oprócz wymienionych wad (przekornie i złośliwie ukazanych jako zalety) to przestrzeń niezwykle przyjazna małym i dużym browarom, których łączy jedno – Reinheinsgebot. I ta swoista moda wypływająca z dobrze rozumianej tradycji jest błogosławieństwem piwnej kultury lub... jego przekleństwem jak utrzymują inni.
Augustiner to historyczny monachijski browar-instytucja, który warzy klasyczne niemieckie specjały. Przede mną piwo, które spożywałem wielokrotnie, ale jakoś nie znalazła się okazja żeby to odnotować. Bawarski helles ma zapach słodowo-drożdżowo-chlebowy z delikatnym akcentem chmielowym. Piana średnia, opada do postaci minimalnej kołderki lub nawet koronkowej firaneczki. Wysycenie raczej średnie, a kolor bardzo jasny, niczym świeżo skoszony łan zboża. Smak Edelstoffa typowy dla tego gatunku – lekki, zwiewny i orzeźwiający. Mamy tutaj głęboka goryczkę, delikatny słód, posmaki chlebowe i smaczną wodę. Finisz długi, średnio intensywny, w którym chmiel podkreśla wydobyte w czasie warzenia i fermentacji smaki. Piwo jest wybitnie sesyjne, przeznaczone raczej do spożycia ciągłego i towarzyszącego. Nie ma w nim żadnej niedoskonałości czy szaleństwa. Tylko solidny bawarski smak. Nic ponad to i ani odrobinę mniej. Ze względu na jakość powinno być B+, ale z uwagi na pewne znudzenie mamy B.
5.6 vol / B
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...