Przyjemny zapach chlebowo-karmelowy, choć nieco wątły. Płyn głęboko ciemno-rubinowy. Wysycenie niewielkie, piana opada natychmiast. Tak można krótko wprowadzić w degustacje dunkela Aktiena.
Smak tego trunku jest delikatny i nieźle zrównoważony. Mamy tutaj bardzo miękki karmelowy słód, jakby tylko zaznaczony, który wraca echem w finiszu. Mamy także chlebowe aromaty, delikatny kwasek i szczyptę śliwek. Wspomniany finisz wybitny - długi i intensywny, smaki szczodrze raczą nas swymi cechami, a niewyczuwalna w pierwszym planie goryczka pobrzmiewa dostojnie, nadając temu trunkowi szlachetny polor. Także tutaj pojawiają się słodkawe nuty, które z kolejnymi łykami majaczą gdzieś z tyłu podniebienia. Jaki wiec jest to trunek? Czy to tylko porządnie odpracowana lekcja, czy może coś więcej? Gdyby piana była solidniejsza, a wrażenia z finiszu akcentowane były już w pierwszym planie mielibyśmy trunek niemal wzorcowy i do tego na każdą okazję (choć preferowałbym spożycie sesyjne, codzienne podobnie jak w sugestii producenta). A tak jest coś pomiędzy B i B+. Trzeba także zaznaczyć jedną cechę dotychczas pomijaną - pijalność. W przypadku tego Aktiena jest ona nadzwyczaj wysoka.
Dla wszystkich przesyconych pilsami, dunkel z Bayeruth będzie idealną odskocznią. Lekki, orzeźwiający i atrakcyjny. Czy trzeba coś więcej? Ze względu na święta B+.
5.3 vol / B+
niedziela, 8 kwietnia 2012
wtorek, 3 kwietnia 2012
Bayreuther Aktien Original
Helles z Bayreuth ma kolor słomkowy, prawdziwie słoneczny jak promień porannego słońca. Psiknięcie towarzyszące otwarciu zwiastuje niezłe wysycenie i pokaźną pianę. Niestety pozostaje jedynie niespełniona obietnicą. Piana jest średnia i szybko opada oblepiając jednak przyjemnie szkło kufla, a wysycenie należy raczej do stanów średnich. Smak to klasyczny niemiecki helles ze wszystkimi swoimi cechami. jest on zatem całkiem orzeźwiający przez swój delikatny kwasek. Idealnie znbalansowany słód wyborną goryczką. Posmaki chlebowe dopełniają całości. Warto zaznaczyć, że słód jest pierwszego sortu, a chmiel delikatnie drażni zmysły wyjątkowym aromatem. Finisz średni będący rekapitulacją doznanych smaków.
Jeśli chodzi o opakowanie to tutaj grafik nie wysilił się zbytnio - mamy przed sobą coś na kształt szkicu i to - wydaje się - niedokończonego. Niemniej jednak piwo warte uwagi, idealne jako trunek sesyjny do spożycia ciągłego :)
5.3 vol / B+
Jeśli chodzi o opakowanie to tutaj grafik nie wysilił się zbytnio - mamy przed sobą coś na kształt szkicu i to - wydaje się - niedokończonego. Niemniej jednak piwo warte uwagi, idealne jako trunek sesyjny do spożycia ciągłego :)
5.3 vol / B+
sobota, 31 marca 2012
KWB Familie Keiper Munich Dunkel
Po otwarciu uderza w nozdrza rześki zapach - trochę kwaskowy, nieco karmelowy. Po przelaniu do kufla formuje się pokaźna kremowa piana, która przez długi czas nie chce opaść, a kiedy już przychodzi jej na to ochota raczej intensywnie oblepia szkło zamiast znikać pod powierzchnią płynu. Kolor ciemnobursztynowy, lekko mętny, wysycenie średnie. W smaku piwo jest całkiem lekkie, a jego komponenty delikatnie drażnią podniebienie. Mamy tutaj głęboką choć nienachalną goryczkę nieźle równoważoną karmelowymi nutami, których rola ogranicza się właśnie do zbalansowania chmielu i nic poza to. Do tego owocowy słód i niewielki kwasek. Chciałoby się by ten słód był nieco bardziej intensywny, i szczodry przez co wzbogaciłby bukiet. Całość zgrabnie dopełnia orzechowy aromat.
Trunek wspaniale spisze się w roli sesyjnego piwa lub degustacji, a zatem mamy tutaj piwo uniwersalne. Na pograniczu B i B+, ale w związku z domowym charakterem wyrobu nota wyższa.
ok. 5.0 vol / B+
Trunek wspaniale spisze się w roli sesyjnego piwa lub degustacji, a zatem mamy tutaj piwo uniwersalne. Na pograniczu B i B+, ale w związku z domowym charakterem wyrobu nota wyższa.
ok. 5.0 vol / B+
środa, 21 marca 2012
Mahr's Weisse
Każdy z pewnością w pewnym momencie skusił się i sięgnął ze sklepowej półki pomarańczowy sok z miąższem. Po przelaniu ukazywał mętny płyn w kolorze pomarańczowym, który toczka w toczkę przypomina naszego dzisiejszego bohatera. Na marginesie tej wprowadzającej dygresji - jak niewiele potrzeba by urzec nas czymkolwiek :). Stojący przede mną pszeniczniak wyposażono w dość potężne wysycenie, które przyniosło na swym grzbiecie obfita długo szeleszczącą pianę. Jednak w myśl przysłowia "z dużej chmury mały deszcz" już niemal po dwóch minutach ruch bąbelków w kuflu zamarł, a po pianie pozostały jedynie poszarpane plamy wijące się na szkle jak firanka na szybie okna. Zapach trunku mocno ożywczy: kwaskowy, bananowy i uzupełniony delikatną wonią drożdży. Smak wybitnie zbalansowany, dostojnie zestawiony można by rzec udając wyszukane stylistę. mamy tutaj wyraźne banany, których słodycz zdecydowanie równoważy drożdżowa nuta i wyczuwalny chmiel. Goździki pobrzmiewają w tle , sprawując jednocześnie opiekę nad całym zestawieniem aromatów. Trunek należy raczej do wytrawnych i skierowany jest raczej do zaprawionych w bojach smakoszów, a nie przypadkowego, okazyjnego degustatora. I choć brakuje bezustannie poszukiwanego pierwiastka szaleństwa, B+ bamberski weizen ma zapewniony.
4.9 vol / B+
4.9 vol / B+
wtorek, 20 marca 2012
Old Brown Beer
W kuflu pieni się - choć to za duże słowo, ale do tego zaraz wrócimy - płyn w kolorze coca-coli. Zapach karmelowo-zbożowy z lekkim kwaskiem. Wysycenie w niższych stanach średnich, piany jak na lekarstwo. Wizualnie płyn przypomina bardziej jakiś napój dla początkujących nastolatków niż rasowe piwo. Opakowanie: butelka nowoczesna, smukła, etykieta z czytelnym przekazem, całkiem przyjemnie minimalistyczna. Smak dość płytki, choć bez nagany. W początkowej fazie uderza skarmelizowany słód, który utrzymuje się średnio długo, aż do finiszu, w którym dodatkowo pojawia się goryczka. Całość nie wybrzmiewa, raczej gaśnie jak gwałtowny akord. W otoczeniu da się wyłowić wodę bez posmaków, nadającą temu trunkowi aurę powszedniości.
Mamy tutaj więc coś w rodzaju ciemniaka do spożycia w czasie pracy, posiłków, czy długotrwałych biesiad, choć trudno sobie wyobrazić, że piwo ciemne z samej swojej natury przeznaczone jest do takiego sesyjnego spożywania.
Z pewnością jednak znajdą się wielcy amatorzy ciemnych piw, dla których dzień bez tego gatunku będzie dniem straconym. Tym właśnie Old Browna można polecić. Dla całej reszty będzie to przyjemna, choć raczej jednorazowa przygoda. Gdyby piana była bardziej... oceniłbym trochę na wyrost ukraińskie piwo na B.
5.0 vol / B-
Mamy tutaj więc coś w rodzaju ciemniaka do spożycia w czasie pracy, posiłków, czy długotrwałych biesiad, choć trudno sobie wyobrazić, że piwo ciemne z samej swojej natury przeznaczone jest do takiego sesyjnego spożywania.
Z pewnością jednak znajdą się wielcy amatorzy ciemnych piw, dla których dzień bez tego gatunku będzie dniem straconym. Tym właśnie Old Browna można polecić. Dla całej reszty będzie to przyjemna, choć raczej jednorazowa przygoda. Gdyby piana była bardziej... oceniłbym trochę na wyrost ukraińskie piwo na B.
5.0 vol / B-
czwartek, 15 marca 2012
Weiherer Urstöffla
Przed nami pieni się w kuflu idealnie miedziany płyn. Zapach podobny - tzn. oczywiście miedź ma swój zapach, choć niekoniecznie całkiem tutaj się on objawia - raczej chodziło mi o zapach lekko metaliczny, ostro słodowy, lekko palony, może nawet owocowy (śliwki?) z akcentami chmielu. Wysycenie początkowo porządne, z czasem nieco wietrzeje. Trunek pięknie klarowny cieszy oko degustatora, zwłaszcza że piana wygląda także całkiem solidnie. Smak trochę zaskakuje. Jest to lekkie piwo, zrównoważone w aromatach. Przede wszystkim wyraźne zbożowe akcenty, do tego lekki kwasek i chmiel w tle. Całość dopełniają karmelowe nuty i lekko owocowe echo. Finisz niedługi, z dominującą goryczką.
Etykieta zawiadamia, że piwo wyprodukowano w stylu bio, czyli z tradycyjnej pszenicy i ekologicznego (czyli pewnie nie z uprawy wielkotowarowej) chmielu. I pomimo tych wszystkich zachęt i - by oddać sprawiedliwość - całkiem niezłej jakości, jest to jak na razie najsłabszy wyrób browaru Kundmuller. Spokojnie można wypić kufelek czy dwa, ale na dłuższą metę raczej będzie zawodzić.
5.2 vol / B
Etykieta zawiadamia, że piwo wyprodukowano w stylu bio, czyli z tradycyjnej pszenicy i ekologicznego (czyli pewnie nie z uprawy wielkotowarowej) chmielu. I pomimo tych wszystkich zachęt i - by oddać sprawiedliwość - całkiem niezłej jakości, jest to jak na razie najsłabszy wyrób browaru Kundmuller. Spokojnie można wypić kufelek czy dwa, ale na dłuższą metę raczej będzie zawodzić.
5.2 vol / B
Subskrybuj:
Posty (Atom)





