wtorek, 11 września 2012

St. M Dunkel

Gwoli wprowadzenia. St. Marienthaler Klosterbräu to marka piwa klasztornego, którego recepturę oficjalnie zakontraktował browar z Eibau. Jak zdążycie się zorientować produkty Eibauer już chwaliłem na tym blogu, a dzisiejszy zdumiewająco podobnie jak poprzedni wyłamuje się ze stylu, który reprezentuje.

Przyjemny zapach zbożowo-chlebowy dopełniają kwaskowe nuty i karmelowe tło. Płyn zdecydowanie klarowny, w kolorze bardzo ciemnego bursztynu. W każdym razie nie jest to z pewnością smoła. Piana składa się z bardzo drobnych pęcherzyków i swobodnie pływa w formie pierzynki o grubości jednego palca. Należy dodać że ma wspaniały i nieczęsty kolor złamanej beżem bieli, przy czym to złamanie jest zaledwie minimalne. Do tego pierwszorzędna kremowość piany zachęca do degustacji.

Dunkel od St. Marienthaler Klosterbräu jest orzeźwiajacy i jesli brać nazwę do serca, jest to piwo ciemne nietypowe. Świetnie zestawiony słód z lekką goryczką zawiera niespecjalnie wiele karmelowych nut. Są one jakby dopełnieniem słodowości jako takiej, ale nie dominują. Znacznie bardziej wyczuwam tutaj akcenty chlebowe, jakby ten dunkel był bliskim krewnym kellerbierów. Do tego należy wyróżnić ciekawe, owocowe tło i ożywczą kwaskowość. Finisz średnio-długi z wyraźnie dominującym tutaj chmielem goryczkowym.

St. M to niezłe piwo sesyjne, którym trudno pogardzić przy posiłkach czy biesiadach. Powinno ono przypaść do gustu zarówno amatorom "ciemnego" (ale nie fanatykom), jak i traktujących ten styl z lekką rezerwą (jak np. ja ostatnimi czasy). Często w tym blogu, przy okazji piw ciemnych, korzystałem z formuły "dobra alternatywa dla pilznera", która w tym przypadku wydaje się, ze została wymyślona dla tego specjału saksońskiego browaru. Oczywiście puryści i dogmatycy będą kręcić nosem, zarzucając - choć uczciwie należałoby im przyznać rację - nazbyt woluntarystyczne podejście do stylu. Jak dla mnie nawet B+, choć obiektywnie powinno być B.
5.0 vol / B+

niedziela, 9 września 2012

Krakonoš Světlý Ležák 11

Dzisiaj ostatni przedstawiciel trutnovskiej rodziny, jakiego udało mi się wyszperać w zakamarkach lodówki. Tym razem jest to kompromisowa 11, po którą mam wrażenie, sięga się raczej z przymusu lub zainteresowania, niemniej jednak jest to grupa obficie występująca na czeskim rynku. W poprzednim wpisie dotyczącym Krakonosa dvanactki, rozpływałem się nad solidnym i wcale oryginalnym smakiem piwa, czy mniejszy o oczko Blg braciszek będzie wyposażona w podobne walory? Czy okaże się trunkiem o odmiennym profilu smakowym, czy raczej lżejszym kontynuatorem wspomnianej 12?

Zapach i kolor wskazuje właśnie na tę druga opcję. Właściwie niczym nie różnią się od poprzednika. Piękny słodowy zapach, podbity miodową nutą, chlebowym smaczkiem i kwaskowym tłem. Kolor zaiste, bursztynowo-złoty, jakby ktoś przyłożył kalkę. Na dodatek wysycenie również należy do średnich, podobnie jak piana.

Smak potwierdza wcześniejsze sygnały. Na podniebieniu rozlewa się płyn w którym intensywny smak słodu walczy z goryczką w nierozstrzygniętej walce. Jak równy z równym zmagają się te dwa odwieczne pierwiastki pilznera, ku uciesze każdego degustatora. I koniec końców mamy wygranego: po długich zmaganiach goryczkę należy ogłosić zwycięzcą, choć nie dominatorem, raczej - pozostając w terminologii sportowej - jest to wygrana ze wskazania. Goryczka na długo jeszcze po przełknięciu manifestuje swoją obecność w finiszu. Jedenastka siłą rzeczy jest mniej treściwa od starszego brata, ale bliźniaczo kopiuje jego zalety. Świetne piwo sesyjne i do degustacji.

Tym wpisem kończymy mały rekonesans po wyrobach północno czeskiego browaru regionalnego. Reasumując: lepiej smakuje niż wygląda, a piwa Krakonos z łatwością mogą konkurować ze swoimi szerzej znanymi pobratymcami, nie musząc się niczego wstydzić. Ba. Co poniektórzy powinni się nawet uczyć od trutnovskich piwowarów.
4.3 vol / B+

piątek, 7 września 2012

KWB Express Belgian Pale Ale

Domowy browar, jakby mimochodem, oferuje nam to co dla wytrawnego smakosza jest prawdziwym clou - jakość i intensywność smaków. Oczywiście wynika to z warzenia niewielkiej ilości szlachetnego trunku i braku ekonomicznej presji towarzyszącej masowej produkcji. Mamy tutaj najlepsze słody, chmiele i wszystko w odpowiedniej ilości, bez nachalnego szukania oszczędności gdzie popadnie. Chcecie poznać smak prawdziwego gatunku - uwarzcie sobie go sami! Od dłuższego czasu zauważyłem, że praca krytyka piwnego polega na ocenie produkowanych taśmowo trunków w odniesieniu do produktów ich mniejszych braci z mikrobrowarów lub browarów domowych, gdzie produkcji przyświeca jedna zasada: jakość. Bo należy uczciwie odnotować - to pasjonaci zbliżają się do gatunkowego uniwersum.

Przed nami pieni się obficie belgijski ale. Zapach przyjemny, słodowy i całkiem orzeźwiający. Piana, gęsta utrzymuje się długo oblepiając szkło, a bąbelki suną ku powierzchni nieprzerwanie. Kolor miedziany, płyn lekko mętny. Na razie mamy wszystko co potrzeba do niezłej degustacji. Smak świetnie zrównoważony. Mamy tutaj słód na pierwszym planie, z wyraźnym ciasteczkowym posmakiem i goryczkę w dalszym planie, ale stanowczo wyczuwalną. Finisz średnio długi, w którym pojawiają się korzenne i goryczkowe aromaty. Ponadto łatwo wyłowić nieco karmelowe, owocowe ślady. Alkohol w tym piwie jest niewyczuwalny, chociaż całkiem solidnie przyswajalny. Bardzo udany produkt z browaru domowego.
12 Blg / B+

czwartek, 6 września 2012

Krakonoš Světlý Ležák

Kolejny produkt z Trutnova to dvanactka o pięknym miedzianym kolorze i tak intensywnym zapachu słodowym, że trudno znaleźć odpowiednik tego Krakonosa. Aromat wdzierający się do nosa obezwładnia jak świeży chleb, miód prosto z pasieki lub świeżo skoszone zboże. I po trochu każdy z tych elementów w nim występuje. A na dodatek jeszcze coś na kształt kwiatowo-ziołowego suplementu także można tutaj zlokalizować. W kuflu trunek prezentuje się pięknie, choć wysycenie nie jest wybitne, a piana opada dość szybko, pozostają w formie niewielkiej białej firaneczki.
Jeśli zapach jest posłańcem smaku, to w tym przypadku pomylił on drzwi. początkowo uderza głęboka goryczka, która nie jest specjalnie nachalna, wręcz można uznać, że jest świetnie zestawiona. Dopiero chwilę później słodowe aromaty, podbite przez zapach dochodzą do głosu. Gładkość z jaką płyn przenika do żołądka jest godna pochwały. Finisz długi i starający się usilnie zdyskontować dotychczasowe zalety. Goryczka dzielnie tutaj walczy ze słodowymi nutami by koniec końców walkę tę zdecydowanie wygrać.
Chociaż pierwsze wrażenie może przywodzić na myśl małomiasteczkowy, czeski browar, tak po zastanowieniu i rozkoszowaniu się smakami, trzeba przyznać, że piwo się broni, a małomiasteczkowość nad wyraz mu służy. Pijalność Krakonosa jest wysoka, choć należy uważać na stosunkowo wysoką treściwość. Odfermentowanie "12" do 5.1 vol (gdzie np. w Polsce z 11 Blg potrafi wyciągnąć się 5.8 vol) swoje robi. Aż szkoda braku wyobraźni, skutkującego zakupem jedynie pojedynczej butelki, przez co wrażenie sesyjności pozostanie - jak na razie - tylko wrażeniem.


Alternatywna wersja etykiety

Krakonos dvanactka to niespodziewanie świetne piwo na każdą okazję, a jeśli szukasz bardziej treściwego czeskiego pilznera, polecam, zważywszy na regionalny nimb i przystępną cenę.
5.1 vol / B+

środa, 5 września 2012

Chmielowe

Szukasz typowego polskiego, nieudanego pilznera w typie koncernowym? Znalazłeś. Chmielowe z Browaru Staropolskiego ze Zduńskiej Woli zamiast naśladować najlepsze wzorce, skupiło się na odtworzeniu smaku i wad przeciętnych koncernowych lagerów przygotowywanych dla najmniej wymagających klientów, dla których liczy się nie smak, lecz zawartość alkoholu i cena. I trzeba uczciwie przyznać, technologom Staropolskiego udało się to wybitnie. Powielili oni wszystkie złe cechy nie wzbogacając je o nic wartego zapamiętania. Nawet opakowanie przystaje do zawartości, do tego przybierające kształt małej NRW, ale w kuriozalnym zielonym kolorze. Smak pozbawiony chmielu (sic! spójrzcie na nazwę), natomiast słód został zdominowany przez "łaźniowe" czyli mydlane aromaty. Pije się to z męką, a butelka nie może się opróżnić - idealna sprawa dla oszczędnych. Tylko dlaczego jest to wymuszone nieprzystającą do normalnego podniebienia jakością, a nie np. ceną, pozostanie tajemnicą zduńskich piwowarów. Szerokim łukiem omijać.

PS Do tego wspaniały dopisek, dumnie zawiadamia z etykiety: piwo staropolskie. Panowie! Gdyby piwo w dawnych czasach smakowało w ten sposób, do współczesności nie miałoby szansy dotrwać i nikt nie pamiętałby o recepturze, która zniknęła by w pomroce dziejów.
5.0 vol / C

wtorek, 4 września 2012

Eibauer Schwarzbier

Nieczęsto się zdarza by ciemne piwo było orzeźwiające, a właśnie taki trunek przyszło mi dzisiaj opisywać. Oczywiście nie jest to jakaś niebywała okoliczność, ale niewielka wyjątkowość już owszem. Piwo po otwarciu roztacza wokół przyjemną chmielową woń minimalnie podbitą słodowymi aromatami. Po przelaniu do kufla oczom ukazuje się niemal czarny płyn, który w zachodzącym słońcu (niestety koniec lata...) spokojnie błyska rubinowymi refleksami. Na powierzchni pojawia się kremowa piana, która lubi swoją obecność w szkle, bo niemal przez cały czas swobodnie sobie pływa. Wysycenie raczej średnie.

Smak ciemnego piwa niemal za każdym razem zaskakuje. Intensywność palonych słodów, których się spodziewasz w bukiecie, może mieć różnoraką intensywność, konfiguracja karmelowych nut w kontrze do goryczki jest dość dużym polem popisu dla piwowarów. Eibauer przyjemnie i filuternie uwodzi. Słodycz jest niewielka, palone aromaty nie dominują, goryczka całkiem przyjemna, która ponadto pobrzmiewa w długim finiszu. Słód całkiem przyjemny, nawet pewna chlebowość się odzywa. Całość dopełnia kwasek i minimalna ziołowość, a wszystko zatopione w smacznej wodzie. Trunek przez swoje świetne zbalansowanie śmiało może zastąpić pilznera w ciepłe dni, a i nie trudno sobie wyobrazić spędzenie przy nim długiego wieczoru w czasie letniej biesiady.

Stara pocztówka przedstawiająca browar w Eibau

Nie jest to piwo wybitne, ale najzwyczajniej w świecie solidne i wzorcowe, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Szukając bezpiecznego "ciemniaka" do degustacji, możecie spokojnie zaufać temu saksońskiemu specjałowi.
4.5 vol / B+
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...