środa, 9 maja 2012

Augustiner Edelstoff Exportbier


Bawaria to nie tylko katolicki land, postrzegany przez większość jako ojczyzna konserwatywnego towarzystwa przywdziewającego skórzane szorty w czasie letnich biesiad i jodłujących do zdarcia gardeł przy beczce piwa. Monachium to nie tylko miejsce, gdzie swoje oratoryjne umiejętności szkolił Hitler, ku uciesze bywalców Hofbrauhaus. To miasto to nie tylko siedziba klubu piłkarskiego i cel pielgrzymek piwnego bractwa, miłującego komercyjne spędy, które dzisiaj nie mają nic wspólnego z prawdziwą historią Oktoberfest. Bawaria oprócz wymienionych wad (przekornie i złośliwie ukazanych jako zalety) to przestrzeń niezwykle przyjazna małym i dużym browarom, których łączy jedno – Reinheinsgebot. I ta swoista moda wypływająca z dobrze rozumianej tradycji jest błogosławieństwem piwnej kultury lub... jego przekleństwem jak utrzymują inni.
Augustiner to historyczny monachijski browar-instytucja, który warzy klasyczne niemieckie specjały. Przede mną piwo, które spożywałem wielokrotnie, ale jakoś nie znalazła się okazja żeby to odnotować. Bawarski helles ma zapach słodowo-drożdżowo-chlebowy z delikatnym akcentem chmielowym. Piana średnia, opada do postaci minimalnej kołderki lub nawet koronkowej firaneczki. Wysycenie raczej średnie, a kolor bardzo jasny, niczym świeżo skoszony łan zboża. Smak Edelstoffa typowy dla tego gatunku – lekki, zwiewny i orzeźwiający. Mamy tutaj głęboka goryczkę, delikatny słód, posmaki chlebowe i smaczną wodę. Finisz długi, średnio intensywny, w którym chmiel podkreśla wydobyte w czasie warzenia i fermentacji smaki.

Piwo jest wybitnie sesyjne, przeznaczone raczej do spożycia ciągłego i towarzyszącego. Nie ma w nim żadnej niedoskonałości czy szaleństwa. Tylko solidny bawarski smak. Nic ponad to i ani odrobinę mniej. Ze względu na jakość powinno być B+, ale z uwagi na pewne znudzenie mamy B.
5.6 vol / B

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...