Kolejny helles z pokaźnej spiżarki zapełnionej po niedawnym wypadzie do Berlina. Zapach - jak to w tym gatunku - chlebowy, rzekłbym bardzo przyjemnie chlebowy, z drożdżowym dopełnieniem i kwaskowymi nutami. Kolor płynu intensywnie złocisty, Piana średnia, ale utrzymuje się cały czas w postaci półcentymetrowego kożuszka. Wysycenie w sam raz - całkiem solidne by zaspokoić pierwsze uderzenie pragnienia i nie tak wysokie, by piwo buzowało nam do nozdrzy. Smak trzeba przyznać całkiem pełny zważywszy na zawartość alkoholu. mamy tutaj głęboką goryczkę idealnie zrównoważoną słodowym smakiem, w którym wyczuwamy chleb. Do tego kwaskowy posmaczek i drożdże w dalekim tle. Finisz średnio długi i lekko wycofany, wydaje się że już znika a on jednak cały czas przypomina o piwie i zachęca do kolejnego łyku. Przyjemnie.
Etykieta utrzymana w złotej kolorystyce zawiera szachownicę z rombów nawiązującą do bawarskiej flagi, logo browaru i nazwę piwa, czyli jak zwykle po niemiecku przeciętnie i bez - nie daj Boże - szaleństw. Niemniej jednak mamy przed sobą trunek wyśmienity, zdający egzamin w dowolnych okolicznościach, którym raczyć można się raz za razem. W swoim gatunku liga pierwsza i niemal wzorzec.
4.7 vol / B+
sobota, 12 maja 2012
piątek, 11 maja 2012
Schinner Edel Weisse
Biało-niebieska szachownica na etykiecie. Wiadomo o co chodzi. Zapach królewsko bananowy. Piana obfita jak w najbardziej ciemnym zakolu leniwej rzeki, utrzymuje się długo i pięknie gładzi szkło. Płyn mętny niesamowicie w kolorze najdorodniejszej pomarańczy, a wysycenia nie powstydziłby się rasowy szampan. Smak zrównoważony z wyraźnie zaznaczoną goryczką, która odbija się echem w niezbyt długim finiszu. Ponadto nienachalne banany, jakby pieszczące kubki smakowe, niezłe goździki i ledwie zauważalne drożdże, które ujawniają swój udział w finiszu - dopełniając goryczkę. Kwasek w dalszym planie i ekstra nuta maślana to dodatkowe atrakcje specjału.
Piwo jest mocno orzeźwiające i nadaję się do sesyjnego spożycia ze względu na raczej goryczkowy charakter. Wzorcowy pszeniczniak z lekką dozą szaleństwa.
4.9 vol / B+
Piwo jest mocno orzeźwiające i nadaję się do sesyjnego spożycia ze względu na raczej goryczkowy charakter. Wzorcowy pszeniczniak z lekką dozą szaleństwa.
4.9 vol / B+
czwartek, 10 maja 2012
Braustolz Pils
Klasyczny niemiecki pils nie jest oczywiście tym samym czym jest jego czeski odpowiednik. Dla wielu będzie to jedynie ledwie wyczuwalny niuans, dla innych różnica zasadnicza. Niestety większość nie zauważy niczego.
Braustolz Pils z Chemnitz to przykład klasycznego pilsa wprost od naszych zachodnich sąsiadów. Niech was nie zwiedzie miasto rodzinne browaru - to że leży na terenie byłego NRD nic nie znaczy. Wiele nowo powstałych browarów, otwartych ponownie lub po prostu urynkowionych, a wywodzących się z tego obszaru radzi sobie równie dobrze co ich bawarscy czy frankońscy bracia i swobodnie wpisuje się w panoramę niemieckiego browarnictwa (okres miniony nie przeszkodził także browarom czeskim - bo tradycja to tradycja. U nas niestety znowu wypadło to o wiele gorzej).
Przede mną w kuflu stoi jasno-złoty płyn z trwałą choć średnią pianą, która - trzeba zaznaczyć - wspaniale oblepia szkło. Wysycenie całkiem, całkiem, a zapach klasyczny - chlebowy z nutami drożdżowymi. I tutaj mamy pierwszą różnicę w rodzinie pilznerów. Smak całkiem zbalansowany z zauważalną przewagą goryczki. W telegraficznym skrócie: chlebowe nuty (kolejna dystynkcja), lekki słód, lekka kwaśność. Chmiel trochę zbyt ostry, jakby metaliczny. Finisz długi i intensywny, kojący w upalne dni. Całość w miarę treściwa, ale bez przesady (znowu niewielka odmienność). Pod koniec kufla goryczka dominuje już na całej linii. Etykieta po niemiecku przeciętna, mało gustowna na dodatek. Gdyby nie zarzuty wobec chmielu i wyczuwalna kwaśność byłoby to całkiem udane piwo sesyjne i dedykowane do posiłków. A tak lekka przygana.
4.0 vol / B
Braustolz Pils z Chemnitz to przykład klasycznego pilsa wprost od naszych zachodnich sąsiadów. Niech was nie zwiedzie miasto rodzinne browaru - to że leży na terenie byłego NRD nic nie znaczy. Wiele nowo powstałych browarów, otwartych ponownie lub po prostu urynkowionych, a wywodzących się z tego obszaru radzi sobie równie dobrze co ich bawarscy czy frankońscy bracia i swobodnie wpisuje się w panoramę niemieckiego browarnictwa (okres miniony nie przeszkodził także browarom czeskim - bo tradycja to tradycja. U nas niestety znowu wypadło to o wiele gorzej).
Przede mną w kuflu stoi jasno-złoty płyn z trwałą choć średnią pianą, która - trzeba zaznaczyć - wspaniale oblepia szkło. Wysycenie całkiem, całkiem, a zapach klasyczny - chlebowy z nutami drożdżowymi. I tutaj mamy pierwszą różnicę w rodzinie pilznerów. Smak całkiem zbalansowany z zauważalną przewagą goryczki. W telegraficznym skrócie: chlebowe nuty (kolejna dystynkcja), lekki słód, lekka kwaśność. Chmiel trochę zbyt ostry, jakby metaliczny. Finisz długi i intensywny, kojący w upalne dni. Całość w miarę treściwa, ale bez przesady (znowu niewielka odmienność). Pod koniec kufla goryczka dominuje już na całej linii. Etykieta po niemiecku przeciętna, mało gustowna na dodatek. Gdyby nie zarzuty wobec chmielu i wyczuwalna kwaśność byłoby to całkiem udane piwo sesyjne i dedykowane do posiłków. A tak lekka przygana.
4.0 vol / B
środa, 9 maja 2012
Augustiner Edelstoff Exportbier
Bawaria to nie tylko katolicki land, postrzegany przez
większość jako ojczyzna konserwatywnego towarzystwa przywdziewającego skórzane szorty
w czasie letnich biesiad i jodłujących
do zdarcia gardeł przy beczce piwa. Monachium to nie tylko miejsce, gdzie swoje
oratoryjne umiejętności szkolił Hitler, ku uciesze bywalców Hofbrauhaus. To
miasto to nie tylko siedziba klubu piłkarskiego i cel pielgrzymek piwnego
bractwa, miłującego komercyjne spędy, które dzisiaj nie mają nic wspólnego z
prawdziwą historią Oktoberfest. Bawaria oprócz wymienionych wad (przekornie i
złośliwie ukazanych jako zalety) to przestrzeń niezwykle przyjazna małym i
dużym browarom, których łączy jedno – Reinheinsgebot. I ta swoista moda wypływająca z dobrze rozumianej tradycji jest błogosławieństwem piwnej kultury lub... jego przekleństwem jak utrzymują inni.
Augustiner to historyczny monachijski browar-instytucja, który
warzy klasyczne niemieckie specjały. Przede mną piwo, które spożywałem
wielokrotnie, ale jakoś nie znalazła się okazja żeby to odnotować. Bawarski
helles ma zapach słodowo-drożdżowo-chlebowy z delikatnym akcentem chmielowym.
Piana średnia, opada do postaci minimalnej kołderki lub nawet koronkowej firaneczki. Wysycenie raczej średnie,
a kolor bardzo jasny, niczym świeżo skoszony łan zboża. Smak Edelstoffa typowy dla
tego gatunku – lekki, zwiewny i orzeźwiający. Mamy tutaj głęboka goryczkę,
delikatny słód, posmaki chlebowe i smaczną wodę. Finisz długi, średnio
intensywny, w którym chmiel podkreśla wydobyte w czasie warzenia i fermentacji
smaki.
Piwo jest wybitnie sesyjne, przeznaczone raczej do spożycia ciągłego i towarzyszącego. Nie ma w nim żadnej niedoskonałości czy szaleństwa. Tylko solidny bawarski smak. Nic ponad to i ani odrobinę mniej. Ze względu na jakość powinno być B+, ale z uwagi na pewne znudzenie mamy B.
Piwo jest wybitnie sesyjne, przeznaczone raczej do spożycia ciągłego i towarzyszącego. Nie ma w nim żadnej niedoskonałości czy szaleństwa. Tylko solidny bawarski smak. Nic ponad to i ani odrobinę mniej. Ze względu na jakość powinno być B+, ale z uwagi na pewne znudzenie mamy B.
5.6 vol / B
wtorek, 8 maja 2012
Weiherer Keller-Pils
Będzie krótko:
- kolor jasnozłoty jak wysuszona słoma
- piana niewielka, gęsta, utrzymuje się dość długo
- wysycenie całkiem spore. Armia bąbelków rządzi w kuflu
- zapach nieco dyskretny, jakby kwaskowo-słodowo-chmielowy, ale głowy nie dam :)
- płyn niemal klarowny, ale lekkie zmętnienie w normie gatunku
- gatunek tradycyjny, niemiecki, choć atrybut keller odnosi się zapewne do niesklarowania i leżakowania, a pils do smaku. Jak nie lubić tego piwa?
- smak znakomity. Zrównoważony i lekki. Słód jakby morelowy w opozycji do głębokiej choć delikatnej goryczki. Finisz długi i wyraźny, a w nim intensywny chmiel i owocowe ślady.
- piwo na każdą okazję - od długich letnich wieczorów, poprzez upalne dni wypełnione pracą, aż po degustację w zaciszu pokoju.
- opakowanie jak to u Wiherera - nijakie i nie wiadomo o czym.
- czy warto kupić? Zdecydowanie. Czy warto wracać? Ja już trzeci raz.
4.9 vol / B+
- kolor jasnozłoty jak wysuszona słoma
- piana niewielka, gęsta, utrzymuje się dość długo
- wysycenie całkiem spore. Armia bąbelków rządzi w kuflu
- zapach nieco dyskretny, jakby kwaskowo-słodowo-chmielowy, ale głowy nie dam :)
- płyn niemal klarowny, ale lekkie zmętnienie w normie gatunku
- gatunek tradycyjny, niemiecki, choć atrybut keller odnosi się zapewne do niesklarowania i leżakowania, a pils do smaku. Jak nie lubić tego piwa?
- smak znakomity. Zrównoważony i lekki. Słód jakby morelowy w opozycji do głębokiej choć delikatnej goryczki. Finisz długi i wyraźny, a w nim intensywny chmiel i owocowe ślady.
- piwo na każdą okazję - od długich letnich wieczorów, poprzez upalne dni wypełnione pracą, aż po degustację w zaciszu pokoju.
- opakowanie jak to u Wiherera - nijakie i nie wiadomo o czym.
- czy warto kupić? Zdecydowanie. Czy warto wracać? Ja już trzeci raz.
4.9 vol / B+
Böhmisch Brauhaus Pilsner Premium
Proszę Państwa, taki kolor to naprawdę rzadkość. Przed nami pieni się,
na marginesie: niezbyt obficie, płyn o kolorze tak jasnym jak włosy
blond niemowlaka. Płyn tak klarowny i pełny bąbelków, raz drobnych, raz
po raz większych, jak solidne ziarno zboża, pędzących ku powierzchni z
niebywałą prędkością i precyzją, jakby brały udział w wyścigu Le Mans...
zatem płyn tak krystaliczny, że przywodzi na myśl obiekt marzeń
spragnionego turysty stojącego na brzegu górskiego potoku. Zapach
natomiast to wykwintne połączenie słodu i chmielu plus wyraźny akcent
żelaźniany, jeśli będzie mi wolno użyć tego neologizmu.
Klasyczny niemiecki pilsner, w którego smaku spotyka się idealnie zrównoważona goryczka i głęboki, nienachalny słód, zwieńczony iście maratońskim finiszem, łagodzącym długotrwały wpływ suchego powietrza na gardło człowieka. Do spożycia w dużych i mniejszych ilościach - bez obaw o żołądek i bóle głowy. Wskazany jako towarzysz posiłków, pracy, relaksu w cieniu drzew na wiejskiej wycieczce.
Proszę Państwa bardzo, bardzo solidnie.
4.9 vol / B+
Klasyczny niemiecki pilsner, w którego smaku spotyka się idealnie zrównoważona goryczka i głęboki, nienachalny słód, zwieńczony iście maratońskim finiszem, łagodzącym długotrwały wpływ suchego powietrza na gardło człowieka. Do spożycia w dużych i mniejszych ilościach - bez obaw o żołądek i bóle głowy. Wskazany jako towarzysz posiłków, pracy, relaksu w cieniu drzew na wiejskiej wycieczce.
Proszę Państwa bardzo, bardzo solidnie.
4.9 vol / B+
Subskrybuj:
Posty (Atom)





