niedziela, 8 stycznia 2012

Göller Kellerbier

Piwo z piwnicy, piwnicy niemieckiej. Naturalnie mętne, choć w tym przypadku przejrzystość płynu całkiem spora. Kolor żółty jak słońce lub szczerozłoty Krugerrand. Zapach niewyraźny, chyba słodowy, piana niewielka, lubiąca szkło. Nagazowanie średnie, a nawet niskie. Na etykiecie rysunek zabudowań browaru (?) z charakterystycznym pruskim murem. Szata graficzna cudownie "przezroczysta", nie wadząca nikomu i nie drażniąca oryginalnością. Niemiecka, stereotypowa przeciętność. Nadszedł czas na najważniejsze - smak. Na pierwszy plan wybija się głęboka i aromatyczna goryczka, i choć nie jest wybitnie ostra, jakoś tylko ona wbija się w pamięć. Po pewnym czasie do głosu dochodzi słód, który jest nad wyraz smaczny. jednak nawet w finiszu dominuje chmiel. Dodatkowo wyczuwalne kwaskowe nuty, a i drożdże zostawiły swój ślad. Mamy zatem przed sobą piwo idealne do codziennej konsumpcji, posiłków i na biesiady, choć na dłuższą metę można się nim troszeczkę znudzić. Niemniej jednak bardzo mocne B jest.
4.9 vol / B

sobota, 7 stycznia 2012

Weiherer Keller

Kolejny przedstawiciel browaru Kundmüller. Tym razem piwniczny Kellerbier. O etykiecie już pisałem przy okazji poprzednika, zatem nie będę się rozwodził zbyt długo - powiela w zasadzie te same błędy co brat. Chociaż w tym przypadku stonowana kolorystyka nieco bardziej się komponuje, nie może przynieść dumy browarowi. Kolor znowu trochę niecodzienny. Oczywiście jest to mętne niczym staw rybny, ale kolor złoto-słomkowy. Piana średnia, utrzymująca się po postacią stołowej serwety, pięknie oblepia ścianki naczynia. Zapach słodowo-owocowo-chmielowy. Nawet w tej kolejności. Pierwszy łyk i lekkie zaskoczenie gdyż wyraźna, aromatyczna goryczka zaznaczyła swoją obecność. To pierwsze wrażenie szybko mija ukazując nam świetnie zbalansowany trunek. Mamy tutaj owocowe i kwiatowe posmaki, odrobinę chlebowych nut, ciutkę drożdży i cały czas obecny chmiel, który w finiszu pobrzmiewa nieco głośniej. Nietrudno wyobrazić sobie piwoszy codziennie delektujących się tym trunkiem (nagroda konsumentów European Beer Star nie wzięła się z niczego) i chciałoby się taki trunek mieć także na podorędziu w Polsce, by sięgać po niego częściej niż dwa, trzy razy w roku. Zasłużone B+.
4.9 vol / B+

piątek, 6 stycznia 2012

Weiherer Pils

Zwykle nasze zachwyty nad piwem rozpoczynają się od jego barwy. To ją widzimy jako pierwszą, tuż po charakterystycznym syknięciu towarzyszącemu otwarciu trunku. Barwa przywołuje nam skojarzenia ze szlachetnymi metalami, jubilerskimi kamieniami, czy słońcem. Pils stojący przede mną ma kolor niezwykle piękny. Rzadko przychodzi zachwycać się odcieniem piwa, ale w tym przypadku nieodparcie kojarzy się on z promieniem porannego, letniego słońca, wdzierającego się wprost do naszej sypialni przez zwisające leniwie zasłony,. Tak samo jak ów promień budzi nas do życia, cieszy oko barwa Werherer Pilsa. W kuflu przypomina nam o letnich miesiącach, na wspomnienie których musimy nostalgicznie westchnąć. Piana średnia, lubiąca szkło i przylepiająca się doń nad wyraz wzorzyście. Bąbelki pięknie pędzą w dużych ilościach, choć nagazowanie piwa określić można jako średnie. Zapach początkowo przyjemny, delikatnie chmielowy i słodowy, z czasem nabiera już niezbyt przyjemnego metalicznego nalotu. Smak natomiast bardzo delikatny. wyważony i nieagresywny chmiel, uzupełniony przyjemnymi słodami. Oba smaki spotykają się w długim finiszu obecnym w serdecznym uścisku aromatów. Kwaskowe posmaki ożywiają całość, odwołując się do wywołanych poprzez barwę, letnich, rześkich poranków. Świetny pils przeznaczony nie tylko do codziennego zaspokajania pragnienia - z powodzeniem można się nim delektować patrząc na przykład na uderzające o brzeg fale, czy skrzący się bielą dach górskiego schroniska. Ogólną ocenę zaniża nieco wspomniany aromat oraz wybitnie nieciekawa etykieta. Jednak dla mnie bardzo mocne B+.
4.7 vol / B+

czwartek, 5 stycznia 2012

Klosterbräu Bamberg Schwärzla Bier

Klosterbrau Bamberg przygotował dla nas swojego schwarza / dunkela. Po przelaniu do kufla ukazuje nam się prawie czarny płyn z migotającymi, rubinowymi blikami tańczącymi na szkle. Piana w kolorze ecru dość duża, z czasem opada, pięknie oblepiając kufel. Zapach rześki jak wiosenny wiaterek z wyraźnym i przyjemnym słodem karmelowym. Pierwszy łyk nie zaskakuje. Oto niemal wzorzec "ciemniaka": Karmelowe słody poparte nutami gorzkiej czekolady świetnie współgrają z głęboką choć nieagresywną goryczką. Całość uzupełniają lekko kwasowe aromaty. Na języku wiruje słód, a na podniebieniu panoszy się goryczka. Świetnie zbalansowany trunek, który mógłby wyznaczać drogę innym w gatunku. Dla fanatyków schwarza będzie niemal A, dla mnie zawsze pozostanie mały dylemat: czy wzorzec to po prostu ideał czy tylko nudny punkt odniesienia? Są to jednak dywagacje nie dla degustatora.
5.2 vol / A-

czwartek, 29 grudnia 2011

Göller Dunkel

Proszę Państwa, przed nami rasowy dunkel, na myśl o którym każdy amator ciemnego piwa przymknie oczy i przełknie ślinkę. Zaczyna się od zapachu - bardzo przyjemny, lekko palonego słodu. Następnie kolor, wybitnie ciemny poprzez który przebijają się rubinowe refleksy. Po nalaniu piana obfita, kremowa, utrzymuje się długo oblepiając szkło w miarę opróżniania kufla. bąbelki gazu powoli płyną ku górze. Smak niezwykle zrównoważony. Konia z rzędem temu, kto ośmieli się wyróżnić jakiś element. Mamy tu zatem niezwykle głęboki aromat karmelowy, delikatna goryczkę, kwaskowe nuty i słodowe posmaki wibrujące na języku. Całość uzupełnia wybitnie smaczna woda, nadająca całości orzeźwiający charakter.  Piwo kompletne - początkowo treściwe, później lekkie, niemal zwiewne, wypełnione aromatami i smakami najwyższej jakości. Wielbiciele "ciemniaków" docenią ten trunek i dorzucą z pewnością jeszcze jedno wrażenie - kremowości, przywodzące na myśl poczciwego stouta. Pić i nie grymasić!
5.2 vol / A-

sobota, 24 grudnia 2011

Aufsesser Festbier

Marcowe z Frankonii troszkę zawodzi. Dlaczego? O tym za chwilę. Po pierwsze opakowanie (opis którego pominąłem przy poprzednim przedstawicielu tego browaru). Ładna butelka imitująca stare czasy (świadczy o tym choćby plastik zamiast porcelany w zamknięciu) Etykieta idealnie niemiecka - co nie jest tutaj żadną wadą. Kolor trunku bardzo piękny miedziany, nagazowanie niewielkie i taka też piana, która dodatkowo bardzo szybko znika. Zapach znowu niezbyt subtelny. Trochę karmelu, trochę zboża, i nieco siusiek dla okrasy. Zapach to najsłabsza strona tego regionalnego browaru. Smak... Jak wspomniałem na początku, rozczarowuje. Niby da się wyczuć złożoność napitku, jego treściwość i zaangażowanie, ale wszystko to jakieś słabe, na pół gwizdka i bez rewelacji. W smaku dominuje zboże, czasami nawet trochę przypalone. Tak, tak, nie przydymione, ale przypalone. Do tego niezbyt udany karmel. Chmiel też niezbyt szlachetny. Słód mało wyczuwalny, przykryty tą wszechogarniającą spalenizną. Podsumowując - wszystko jest, ale nie na miejscu i w nieciekawych proporcjach oraz niespecjalnie jakościowo "wygranych". Atut naturalności jest niewystarczający by zaliczyć to piwo do udanych. Chciałoby się dać B-, choćby ze względu na datę degustacji, ale nie można ulegać tkliwym sentymentom.
5.1 vol / C+
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...