środa, 21 grudnia 2011

KWB Red Ale

Piwo z wyrobu piwowara domowego. Butelka 750 ml z etykietą w kolorze czerwonym i ptaszkiem, który użyczył nazwy gatunku, nazwie piwa ( na fotografii obok alternatywna "bezptaszkowa" etykieta).
Ekstrakt 12 Blg. Kolor rubinowy, mętny, piana drobnoziarnista, biała, nieduża jak to w przypadku klasycznego ale bywa, jednak przyjemnie oblepia szkło i utrzymuje się bardzo długo. Zapach słodowo-chmielowy z nutami winnymi i kwiatowym "duchem". W smaku piwo wyraźnie wytrawne z aromatyczną goryczką i słodem w długim finiszu. Alkohol niewyczuwalny, dobrze ukryty za całością. Ponadto lekko owocowe, orzechowe posmaki z delikatnie palonego słodu. Wyczuwalna lekka kwaskowość, która momentami niebezpiecznie ociera się o kwaśność. Piwo na niezłym poziomie, choć raczej jest to trunek przeznaczony do degustacji niż spożycia w większych ilościach.
5.0 vol / B

wtorek, 20 grudnia 2011

Primator Diamant

Kolor klasycznego pilznera, wysycenie podobnie. Ładna piana i bąbelki. Zapach trochę pośledniejszy, przywodzący na myśl sikacza z lat 70. W składzie niestety barwnik i konserwant, ale nie jest to dyskwalifikujące, w końcu mogą nas spotkać znacznie gorsze rzeczy od odrobiny technologicznych zapędów celem stabilizacji trunku.

Diamant to napitek o obniżonej zawartości cukru - ostatnimi czasy każdy czeski browar wypuszcza takie cudo w swojej ofercie w świat. Większość niestety nie spotyka się dobrym przyjęciem, co także w moim przypadku spotkało Diamanta. Smak raczej zawodzi. Wodnisty z dziwnym kwaśnawo-zbożowym posmakiem. Za to chmiel głęboki i aromatyczny. Tutaj da się wyczuć czeską jakość. Słód w dalekim tle także nieco zbożowy, ale bez nieprzyjemnych naleciałości.

Krótko mówiąc, piwo do spożycia w czasie pracy w ogrodzie, przy przycinaniu drzewek, czy koszeniu trawy. Płaskie i mało oryginalne, do zapomnienia. Nic rewelacyjnego, ale wypicie nie spowoduje konsekwencji gastrycznych.
4.4 vol / C+

niedziela, 18 grudnia 2011

Aecht Schlenkerla Rauchbier Märzen

Zapach... No cóż, właściwie niezmienny bez względu na gatunek - najczystsza wędzonka prosto ze spiżarni. Piana obfita, oblepia ładnie szkło. Kolor ciemny z refleksami rubinowymi. Pierwszy łyk i lekkie zaskoczenie. Wędzony słód jest nadzwyczaj łagodny, bardziej wyczuwamy tutaj mocną, głęboką i aromatyczną goryczkę, która w długim finiszu przyjemnie drażni podniebienie w zabawie z dopominającymi się o swoje zdanie smakami słodowymi.

Wytrawny to trunek, ale zadziwiającą lekki w swej naturze, trudno tutaj doszukiwać się przyciężkich elementów. Schlenkerla trzyma poziom i w swoim królestwie jest niedościgniona.

Marcowe można zaliczyć do najbardziej udanych w stajni browaru. W tym trunku "wędzonka" wydaje się jedynie nieco wyuzdanym (tak, tak, wyuzdanie to dobre słowo dla jarosza jakim jestem) akcentem, który nadaje temu świetnemu trunkowi czaru tajemnicy i wiosennych ognisk. Obok urbocka najlepsze piwo spod znaku bamberskiej warzelni. Koniec i bomba a kto nie pił ten trąba.
5.1 vol / A

sobota, 17 grudnia 2011

Bürgerbräu Bamberg Pils

Po długiej przerwie będącej wynikiem choroby i w jej następstwie zażywaniem antybiotyków, nadszedł czas na odbudowanie flory bakteryjnej żołądka oraz przy okazji porządną antyseptyczną, chmielową kąpiel.

Na kontretykiecie ktoś trafnie zauważył, tłumacząc na polski: piwo jasne. No jasne, że jasne, bo kolor tego napitku jest tak rozświetlony jak strumyk o poranku. Mamy tutaj zatem niebywale jasnego koleżkę, który do tego zatrudnił sobie bąbelkowych pływaków regularnie jak w szwajcarskim zegarku płynących ławicami z dna do samej góry. Kierunek obrano więc zupełnie prawidłowo. Piana do tego całkiem, całkiem i pięknie oblepia ścianki kufla. Zapach przyjemny, chmielowo słodowy. Zaczynamy!

Pierwszy łyk i momentalnie daje się odczuć bardzo głęboka i szlachetna goryczka. Chmielu to tutaj nie żałowano i z wielkim sercem go dobrano. Akcenty kwaskowe także na końcu języka powinien każdy wyczuć. W długim finiszu smaczny słód. Gdyby nie etykieta - iście niemiecka - można by posądzić producenta tego trunku o lokalizację gdzieś w okolicach Wełtawy. A tak mamy rasowego pilznera z Niemiec. Piwo świetnie nadaje się na gaszenie pragnienia, uzupełnienie posiłków i do świetnej zabawy.

Ogólnie frywolnie, lekko i nawet troszeczkę kremowo. I przede wszystkim mocno chmielowe. Jak dla mnie dzisiaj (zważywszy na tę wymuszoną przerwę) B+. Sprawiedliwie jednak byłoby dać B i taką ocenę stawiam temu trunkowi. Tak czy owak warto, warto!

5.0 vol / B

piątek, 2 grudnia 2011

Aecht Schlenkerla Rauchbier Weizen

Wędzony weizen? A czemu nie, skoro mieścimy się w mieście, gdzie najwięcej browarów w Niemczech ma swoje siedziby? A poważnie Schlenkerla to browar z tradycjami, który serwuje piwne odmiany "wędzonek" od wielu już lat.

Tym razem degustuję pszeniczniaka i spodziewam się ciekawych, a nawet egzotycznych wrażeń. Zapach oczywiście wędzonki, ale jest to zapach tak charakterystyczny i indywidualny, że nawet jego niewielka ilość musi przykryć jakiekolwiek dodatkowe tło. A takie tutaj  - przy odrobinie wysiłku - także da się wyczuć. Są to jakieś bananowe akcenty i delikatne cytrusy. Kolor bardzo ciemny, niemal brązowy, przy tym mętność płynu zbliżona do stawowej, dennej okolicy. Wysycenie duże, piana obfita. Smak głęboki i treściwy. Początkowo goryczka, do tego podwędzana, a następnie banany także podwędzane, ale dla wielu mogą być zbytnio w tle żeby je wyczuć po pierwszym łyku. Chwilami przebijają się suszone śliwki i jest to nieodparte wrażenie, które nadaje ton całości. Do tego wyraźne drożdżowe posmaki i psująca nieco efekt chyba niepożądana, a przynajmniej dla moich kubków smakowych niespecjalnie tutaj przystająca, kwaśnawość.

W sumie piwo wielce oryginalne, idealne do degustacji, jednak stojące odrobinę niżej w hierarchii pośród swoich bamberskich braci z browaru Schlenkerla. Ale i tak poniżej B+ zejść będzie trudno.
5.2 vol / B+

czwartek, 1 grudnia 2011

Helles Schlenkerla Lager

Bawarski lager czyli helles w tradycyjnej formie i opakowaniu. Zapach bardzo przyjemny chmielowo-słodowy, aż wdziera się w nozdrza zapowiadając piwną ucztę. Kolor słomkowy, wysycenie odpowiednie, piana w najlepszym porządku. Pierwszy łyk... Wspaniale zestawiony trunek, który mógłby być wzorcem lagera. Głęboka i aromatyczna goryczka przywodzi na myśl najlepsze tradycje piwowarstwa, w tle wyrafinowany słód kręcący się na podniebieniu. DO tego leki kwasek towarzyszący każdemu łykowi. finisz bardzo długi, gdzie goryczka mężnie walczy ze słodem wygrywając niemal tę zmysłową bitwę. Przed nami piwo które na długo zapada w pamięci - świetne zarówno do degustacji oraz na upalne dni i do posiłków, do czego zapewne zostało dedykowane. Niezbyt wysoka zawartość alkoholu i Blg na poziomie 11.5 kwalifikują ten trunek do grupy raczej wodnistych. Nic bardziej mylnego! Całkowicie pełny smak i treściwa zawartość windują Schlenkerla w okolice zarezerwowane dla najwybitniejszych przedstawicieli tego gatunku.

Podsumowując: żelazna pozycja dziennej racji piwnej dla każdego zwolennika rasowego lagera.
4.3 vol / A-
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...