czwartek, 5 lipca 2012

Kloster Scheyern Export Dunkel

Upał potrafi człowiekowi nieźle zamieszać w głowie. Do obiadu wypijasz lekką, czeską "dziesiątkę" i nawet nie czujesz różnicy. Pęcherz ignoruje pół litra ponadplanowego płynu, a ty ciągle zachodzisz w głowę dlaczego to piwo ma taka zgodną do skwaru temperaturę? czyżby lodówka ledwo przędła, marnie sobie radząc z taką aurą? A wieczorem słońce zachodzi, a ty odczuwasz jeszcze większy dyskomfort - ulgi niemal nie ma i sięgasz znowu po zimny trunek i w przypływie lekkiego szaleństwa otwierasz piwo dunkel. Ciemniak na upały? Stało się.

Najpierw w nozdrza uderza niesamowity zapach karmelu lekko podbarwiony miodem gryczanym. Zapowiada się nieźle, choć w tych okolicznościach przyrody raczej to nie licuje. Piana krótkotrwała, wysycenie rachityczne. Kolor jak na dunkela nieco nieśmiały. Mamy wprawdzie brąz, ale dość to wszystko klarowne i bez trudu dostrzec można własne palce po drugiej stronie pokala. Smak świetnie ułożony. Początkowo głęboki słód z karmelowym tłem, następnie do głosu dochodzą delikatne kwaskowe nuty, a na koniec niewielka goryczka dopełnia ucztę. Finisz długi i gorzkawy, nieco orzechowy. Oczywiście nie jest to piwo na upały - mistrzem orzeźwienia być nie może, jednak dramatu zasuszenia nie ma. Nawet w taki dzień znakomicie się przyjmuje, domniemywać więc należy, ze w czasie jesiennego wieczoru, podniebienia degustatora choć przez chwilę doświadczy rajskiej perfekcji. Może to zasługa benedyktyńskiej receptury? Dla wierzących może to być sedno sprawy :).  Dla amatorów ciemnego z pianką - może zdarzyć się nawet A-, dla całej reszty zasłużone i mocne B+.
5.4 vol / B+

niedziela, 1 lipca 2012

Hacker-Pschorr Münchener Kellerbier

Lekka kwaśnawość trunku przesłania wszystkie jego możliwe atuty. Niezły słód, zrównoważoną goryczkę, chlebowe posmaki i co tam jeszcze na podniebieniu degustatora by się ujawniło. Niestety aromatów tych możemy się jedynie domyślać. Rzeczona kwaśnawość - bo nie jest to typowa kwaśność będąca jednym z elementów, drażniącym, ale stosunkowo łatwym do wyeliminowania na poziomie odbioru smaków - koreluje z każdym elementem składowym, nadając wrażeniu ogólnemu decydującą cechę. I nic tutaj nie pomoże piękna złocista toń, mętnawa i przyjazna dla oka. Na darmo niezłe wysycenie i trwała, piękna piana, oblepiająca szkło. Przyzwyczajeni do pewnego wzorca kellerbiera, którego notabene mało kto stara się zmodyfikować, musimy to piwo zdecydowanie wyrzucić poza nawias gatunkowy.

Niby kellerbier, ale niezbyt udany i do tego mało ciekawy.
5.3 vol / C+

piątek, 29 czerwca 2012

Mönchshof Bayerisch Hell

Kolor: letni promień słońca zatopiony w górskim potoku 8/10
Zapach: delikatny jak pierwsze krople letniego deszczu. Chlebowy, słodowy i nieśmiało kwaskowy 7/10
Wysycenie: niewielkie w stronę mizernego 5/10
Piana: początkowo agresywna niczym kogut przed walka, napęczniała i naburmuszona opadła z sił jak polska reprezentacja (albo stopy procentowe) 6/10
Opakowanie: alpejski landszaft wpisany w bawarską szachownicę. Nie śmiem oceniać :)
Smak: po aptekarsku zestawiony, zrównoważony jak chińska dieta oparta na ying i yang. Wybitny słód, lekko skontrowany łagodną i przyjemną goryczką, choć należy przyznać raczej niewielką. Resztę uzupełniają nuty maślane i kwaskowe. 7,5/10
Finisz: nieco rachityczny, ale aromatyczny 6/10

Niezły trunek, lecz leżący w dużej odległości od wysp wybitnych. Solidny i odmienny w słodowości od pozostałych gatunkowych braci (co w końcu nie zawsze jest wadą).

4.9 vol / B

niedziela, 24 czerwca 2012

Allgäuer Brauhaus Büble Bier Edelbräu

Czy bawarski chłopczyk z kuflem spienionego piwa może zachęcać do degustacji alkoholowych napitków? Jeśli stoi na tle Alp z pewnością ujdzie mu to na sucho, a ponieważ dodatkowo wspierają go dwie alpejskie szarotki, wszytko będzie dente.
Zapach piwa znakomity - czyste, słodowe marzenie wsparte delikatnym chmielem i orzeźwiającym kwaskiem. W kuflu mieni się złoty płyn z odpowiednią pianą i takim też wysyceniem. "Odpowiednie" to wprawdzie słowo-wytrych nic nie mówiące Czytelnikowi w swoim subiektywnym zabarwieniu, ale czasami lepiej tak określić jakąś cechę, która wydaje się wystarczająco dobra, choć wyczuwasz że w innych okolicznościach mogłaby być o wiele lepsza. Taka dywagacja na marginesie recenzji.

Smak wspaniale pełny, zbilansowany i klasyczny. Słód głęboki i sycący, do tego delikatnie równoważąca głęboka goryczka i nuty kwaskowe i chlebowe. Finisz długi, w którym dominuje orzechowa gorycz. Mamy tutaj piwo będące połączeniem wysokiej jakości i gatunkowej klarowności, tworzące trunek  niemal sesyjny, choć wystarczającą solidny w aromatach, ekstrakcie i zawartości alkoholu.

Szaleństwa nie ma, ale być nie musi - zadanie tego trunku jest inne - i spełnia go on nad wyraz wspaniale. Jeśli szukasz wzorca B+, dla poszukiwaczy smaku ta niezaprzeczalna solidność i ulotny, łobuzerski luz, nie może uplasować noty niżej.
5.5 vol / B+

wtorek, 19 czerwca 2012

Ciemne Cieszyński Browar Mieszczański

Dzisiaj kolejny dzień upałów i kolejne piwo, które powinno złagodzić skutki wysokiej temperatury. Będzie to ciemny brat bliźniak cieszyńskiego pilsa. Po wczorajszej degustacji można było wnosić, że kolejne produkty browaru dotrzymają kroku flagowemu pilznerowi. Nic bardziej mylnego, wydawało się, i gdyby nie kilka obiecujących zwiastunów, perspektywa nie była zachęcająca. Na szczęście degustacja polega na spokojnym delektowaniu, a nie łapczywym  - bez względu na pogodowe okoliczności - połykaniu. Czasami bowiem z niespecjalnego pierwszego wrażenia może urodzić się zalążek sympatii.  Po kolei.

Kolor naszego trunku jest brązowy, płyn mętny, a to całkiem przyjemna zapowiedź. Wysycenie znowu niemrawe, piana nietrwała. Zapach niemal śladowy, a w nim z wielkim trudem można wyczuć zapach palonego ziarna. Smak początkowo wyjątkowo płytki, lekki i wodnisty. Raczej rozczarowujący to fakt zważywszy na przyzwyczajenia. Smaczna woda z niewielką goryczką i lekko przypalonym ziarnem - chyba w zasypie było zbyt dużo słodów palonych - nie może rzucić na kolana. Poniekąd ma to swój urok, ale od rasowego ciemniaka należy wymagać nieco więcej. Finisz krótki, ale chyba najprzyjemniejszy w całości - mamy tutaj aromaty palonego ziarna, trochę chmielu, nawet delikatna gorzką czekoladę i kwaskowe nuty. W trakcie opróżniania naczynia zaczyna do mnie dochodzić pewien błysk:  olbrzymią zaletą tego napitku jest jego pijalność. Z łatwością jestem sobie w stanie wyobrazić wychylenie kilku kufli, bez oznak zmęczenia. Może właśnie w tej cesze zawiera się siła Ciemnego? Należy też odnotować, iż alkohol jest niewyczuwalny, co dla łasuchów może czynić pewne niebezpieczeństwo upojenia.

I choć zaczynając degustację przymierzałem się do oceny C+, w trakcie podskoczyła ona do B-, ale zdecydowanie przyjemne zakończenie kufla przynosi ocenę B. Być może należy się co nieco przyzwyczaić do tego trunku, obyć z palonym słodem i docenić zwiewność? Jeśli chcesz poczuć prawdziwy smak Ciemnego nie wolno ci poprzestać na jednym. Cena przystępna (5 zł za 0.4 l) więc na dwa można się zdecydować.
5.2 vol / B

poniedziałek, 18 czerwca 2012

Pils Cieszyński Browar Mieszczański

Wizyta w Cieszynie rozpoczęła się tuż obok miejsca parkowania - w Cieszyńskim Browarze Mieszczańskim, gdzie po degustacji małego pilznera (w perspektywie następnych 2 godzin miałem prowadzenie samochodu, a w takich przypadkach jestem nieprzejednany) skusiłem się na dwie butelki specjałów browaru do późniejszego spożycia kiedy rola kierowcy zostanie już odegrana.

Po dłuższej konwersacji z przemiłym barmanem (pozdrawiam i dziękuję za kufel!), w czasie której wymieniliśmy doświadczenia i ogólne spojrzenie na "kwestię" piwa w Polsce, zdałem sobie sprawę, że znajduje się w lokalu nad wyraz sympatycznym i nienachalnym w swoim wystroju. Należy żywić nadzieję, iż nie zostanie on zdominowany, na wzór innych browarów restauracyjnych, tradycyjnymi obiadkami, gdzie piwo staje się tylko szykownym dodatkiem. W końcu jeśli graweruje się na szyldzie termin "browar" do czegoś powinno to zobowiązywać. Plastikowe butelki przeleżały 24 godziny w lodówce i w środku największego (jak dotychczas) upału Anno Domini 2012 zostały otwarte celem poniższej recenzji - i rzecz jasna - zaspokojenia pragnienia.

Kolor trunku klasyczny - bursztynowy, zapach przyjemnie słodowy, można zaryzykować nawet stwierdzenie, że to atut tego napitku.  Piana niewielka i wysycenie też niestety znikome, ale z całą pewnością jest to wynik butelkowania. Smak całkiem przyjemny. W pierwszym momencie uderza goryczka by natychmiast ustąpić pola średnio głębokiemu słodowi, którego jakość jest bez zarzutu. Następnie powraca aromat chmielowy, całkiem intensywny i długotrwały, który przeciąga się do nad wyraz długiego finiszu. Udało się uwarzyć piwo które nadaje się do gaszenia pragnienia i pubowej degustacji przy ulubionej książce. Konia z rzędem temu kto wyczuje jakieś niepokojące i niepożądane posmaki. Woda niemal aksamitna, drożdże jeśli wyczuwalne to w dalekim tle, nie uderzając w fałszywy ton. Cieszyński pilzner to piwo wyjątkowo smaczne i trzeba mieć nadzieję, że swój poziom będzie utrzymywać także w przyszłości. Nie pozostaje nic innego jak zaprosić smakoszy do Browaru Mieszczańskiego. Zważywszy na przystępną (biorąc pod uwagę browary restauracyjne) cenę trunku, wypada wywindować ocenę na B+ (lifting nie był wcale aż tak duży). Chciałoby się żeby większy brat z piastowskiego miasta warzył przynajmniej takie piwo jak Browar Mieszczański.
5.2 vol / B+
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...