Słyszysz głośne psss! i w nozdrza uderza ci bukiet aromatów drożdżowych, bananowych owiany delikatnymi goździkami. Wtem z czeluści butelki wybija potężna piana, tak że ledwo nadążasz nadstawić kufel. Gruba spieniona powierzchnia otula szkło i mocno mętny płyn w kolorze idealnym - złotym jak letni promień ciepłego słońca delikatnie głaszczący dojrzewającą pomarańczę. Pomimo początkowego uderzenia gazu, trunek nie jest mistrzem wysycenia. Raczej ta cecha nie należy do dominujących u weizena Gollera.
Smak natomiast to ukłon w stronę najbardziej klasycznych przedstawicieli gatunku. Zestawienie nut narzuca nam obrazek jakiejś pszenicznej formy, z której ulano to piwo. Forma stanowi pewien niemiecki skarb zdeponowany pod czujnym okiem bawarskich piwowarów i przekazywany tym najbardziej zaufanym pod strażą odstraszającą wszystkich eksperymentatorów. Mamy tu zatem wspaniałe banany podszyte drożdżami, wszechobecne goździki długo wybrzmiewające w finiszu, znakomity kwasek i wzorową gęstość plasującą ten napitek daleko za wodnistym, a tuż przed "gęstym", czyli mniej w więcej w punkcie, o którym marzy się zarówno w upalny dzień jak i w spokojny degustatorski wieczór.
Tak szybko jak piwo pojawiło się w moim kuflu, tak samo szybko z niego zniknęło.
4.9 vol / B+
poniedziałek, 30 stycznia 2012
czwartek, 26 stycznia 2012
Augustinerbräu Lagerbier Hell
Dzisiaj będzie krótko. Niemal telegraficznie. Czasami nie da się inaczej. Zaczynamy.
Zapach: słodowy, trochę kwaśny, zbożowy.
Kolor: złoty, słomkowy.
Wysycenie: średnie, liczne pęcherzyki zaznaczają swoją obecność.
Piana: biała, drobnoziarnista, lubi szkło. Początkowo średnia, w miarę znikania trunku zmniejsza się do cienkiej falującej kołderki.
Smak: słodowo-chmielowy. W tej kolejności. Słód bardzo smaczny, chmiel delikatny ale śmiało wypełnijący tło zakresu smakowego. Wyczuwamy jeszcze kwaskowe posmaki. Finisz średniej długości stanowiący krótką rekapitulację aromatów, choć z przewagą nut goryczkowych.
Opakowanie: wiadomo... Bawaria
Podsumowanie: Klasyczny, wielokrotnie nagradzany helles, ogólnie dostępny u naszych zachodnich sąsiadów. Często można spotkać go w rękach wypoczywających w parkach ludzi. Stanowi idealny trunek do spożycia w każdej ilości, nie ma przeciwskazań by uczynić go towarzyszem biesiad, posiłków i długich towarzyskich dysput. Na pewno odwdzięczy się zrównoważonym smakiem, precyzyjną kompozycją i nienachalnym smakiem.
Wzorzec, ale raczej nie z tych agresywnych, najwyżej cichutko wypełniający swoją rolę. Jeśli Brauerei Simon Spezial miał B+, to Augustiner tym bardziej.
5.2 vol / B+
Zapach: słodowy, trochę kwaśny, zbożowy.
Kolor: złoty, słomkowy.
Wysycenie: średnie, liczne pęcherzyki zaznaczają swoją obecność.
Piana: biała, drobnoziarnista, lubi szkło. Początkowo średnia, w miarę znikania trunku zmniejsza się do cienkiej falującej kołderki.
Smak: słodowo-chmielowy. W tej kolejności. Słód bardzo smaczny, chmiel delikatny ale śmiało wypełnijący tło zakresu smakowego. Wyczuwamy jeszcze kwaskowe posmaki. Finisz średniej długości stanowiący krótką rekapitulację aromatów, choć z przewagą nut goryczkowych.
Opakowanie: wiadomo... Bawaria
Podsumowanie: Klasyczny, wielokrotnie nagradzany helles, ogólnie dostępny u naszych zachodnich sąsiadów. Często można spotkać go w rękach wypoczywających w parkach ludzi. Stanowi idealny trunek do spożycia w każdej ilości, nie ma przeciwskazań by uczynić go towarzyszem biesiad, posiłków i długich towarzyskich dysput. Na pewno odwdzięczy się zrównoważonym smakiem, precyzyjną kompozycją i nienachalnym smakiem.
Wzorzec, ale raczej nie z tych agresywnych, najwyżej cichutko wypełniający swoją rolę. Jeśli Brauerei Simon Spezial miał B+, to Augustiner tym bardziej.
5.2 vol / B+
środa, 25 stycznia 2012
Brauerei Simon Spezial
Braurei Simon to popularny browar w Niemczech, jeśli można mówić o popularności w państwie gdzie największy producent piwa ma zaledwie 6% rynku (ech... już sami wiecie co mam na myśli). W każdym razie charakterystyczne logo zdobiące butelkę euro można dość powszechnie spotkać choćby w Berlinie.
Spezial to piwo uwarzone, jak zaznaczono na etykiecie podle starej frankońskiej receptury, choć dla naszych skromnych potrzeb możemy przyjąć, ze jest to lager. Kolor zaiste piękny ten trunek posiada. Jakby czystą miedź przelać do kufla lub stosownie zaparzona herbatę. Piana średnia, szybko opada, wysycenie mizerne, choć pęcherzyki podróżują sobie cały czas. Smak to solidnie zrównoważone nuty słodowe z delikatną goryczką. W tle zaznacza swoją obecność smaczna woda - w ogóle jest to trunek raczej lekki, a zważywszy na dość wysoką w tym przypadku zawartość alkoholu, wistuje nam się jako wybitnie letni zaspokajacz pragnienia. Ponadto delikatny kwasek, który niknie gdzieś pod koniec butelki oraz delikatne ślady karmelowe. Niby nic nie zaskakuje, ale wszystko jest poukładane na swoim miejscu.
Na plus warto zaliczyć długi finisz w którym wyraźnie wyczuwamy - jakby w podsumowaniu - to wszystko co przyszło nam doznać wychylając pierwszy i następny łyk trunku. Ciężko ocenić takie piwo - w zasadzie powinno być mocne B, ale z pewnością znajdą się dni (i nie będzie ich tak znowu mało) kiedy zasmakujemy Spezialem.
5.4 vol / B+
Spezial to piwo uwarzone, jak zaznaczono na etykiecie podle starej frankońskiej receptury, choć dla naszych skromnych potrzeb możemy przyjąć, ze jest to lager. Kolor zaiste piękny ten trunek posiada. Jakby czystą miedź przelać do kufla lub stosownie zaparzona herbatę. Piana średnia, szybko opada, wysycenie mizerne, choć pęcherzyki podróżują sobie cały czas. Smak to solidnie zrównoważone nuty słodowe z delikatną goryczką. W tle zaznacza swoją obecność smaczna woda - w ogóle jest to trunek raczej lekki, a zważywszy na dość wysoką w tym przypadku zawartość alkoholu, wistuje nam się jako wybitnie letni zaspokajacz pragnienia. Ponadto delikatny kwasek, który niknie gdzieś pod koniec butelki oraz delikatne ślady karmelowe. Niby nic nie zaskakuje, ale wszystko jest poukładane na swoim miejscu.
Na plus warto zaliczyć długi finisz w którym wyraźnie wyczuwamy - jakby w podsumowaniu - to wszystko co przyszło nam doznać wychylając pierwszy i następny łyk trunku. Ciężko ocenić takie piwo - w zasadzie powinno być mocne B, ale z pewnością znajdą się dni (i nie będzie ich tak znowu mało) kiedy zasmakujemy Spezialem.
5.4 vol / B+
wtorek, 24 stycznia 2012
Aecht Schlenkerla Eiche Doppelbock
No i znowu piwo wędzone, tym razem ciężka artyleria wprost z Bamberga. Piana niewidoczna, co zrozumiałe przy trunku o takiej zawartości alkoholu. Wysycenie niewysokie, kolor idealnie miedziany. Jeśli ktoś się spodziewa skomasowanego ataku nut dymionego słodu na zmysły, choćby z racji tej, że w kuflu skrzy się doppelbock, zapewne się rozczaruje. W zapachu delikatne akcenty wędzone wsparte są w drugiej linii nutami kwaskowymi. Pierwszy łyk i po naszym przełyku spływa cudownie aksamitny płyn, mistrzowsko zestawiony, by doprowadzić nasze kubki smakowe do niemałego szaleństwa. Wędzony słód jest delikatny, nienachalnie przebija się ponad całość, można nawet zaryzykować stwierdzenie, że czyni to dyskretnie niczym angielski dżentelmen. W piwie wyczuwamy ponadto słodowe aromaty, urozmaicone winnymi śladami, czuć także suszone owoce i orzeźwiający kwasek. Do tego głęboka, ale zbalansowana goryczka. Finisz długi, w którym dominuje oczywiście wędzony aromat i świeży chmiel. Alkoholu wyczuć się nie da i jest to zapewne tajemnica bawarskich piwowarów, której nigdy nie zgłębię - 8% i nic...
Wrażenie ogólne mocno zaskakujące. Pomimo zapowiadanego i spodziewanego przyciężkiego trunku, będącego wynikiem wędzenia słodu i wysokiej zawartości alkoholu, mamy trunek całkiem lekki, niemal delikatny, zważywszy na powyższe, ale nawet nie biorąc ich pod uwagę, jego aksamitność broni się całkiem sprawnie. Nie będzie to piwo na upały, ale na degustacje, desery i biesiadowanie przy kominku nada się idealnie. Ile można go wypić? Ile wytrzyma głowa :). Proszę Państwa zasłużona najwyższa nota (podobnie jak u bliskiego kuzyna).
8.0 vol / A
Wrażenie ogólne mocno zaskakujące. Pomimo zapowiadanego i spodziewanego przyciężkiego trunku, będącego wynikiem wędzenia słodu i wysokiej zawartości alkoholu, mamy trunek całkiem lekki, niemal delikatny, zważywszy na powyższe, ale nawet nie biorąc ich pod uwagę, jego aksamitność broni się całkiem sprawnie. Nie będzie to piwo na upały, ale na degustacje, desery i biesiadowanie przy kominku nada się idealnie. Ile można go wypić? Ile wytrzyma głowa :). Proszę Państwa zasłużona najwyższa nota (podobnie jak u bliskiego kuzyna).
8.0 vol / A
poniedziałek, 23 stycznia 2012
La Trappe Dubbel
Trapiści na horyzoncie! Kolor ciemnorubinowy, pięknie skrzący się pod światło. Piana beżowa, gruboziarnista utrzymuje się długo, zasilana pęcherzykami gazu swobodnie dążącymi ku jej dolnej warstwie wprost z dna kufla. Zapach orzeźwiający - kwaskowo-słodowy. Przed pierwszym łykiem w nozdrza uderza wiosenna bryza momentalnie pobudzając kubki smakowe. Po pierwszym hauście czujemy jak na naszym podniebieniu tańczy delikatnie skarmelizowany słód, uwalniający posmaki charakterystyczne dla deserowych win portugalskich - porto i madery, wyraźnie owocowe i lekko orzechowe. Do tego niezwykle głęboka goryczka, która pełni rolę partnera w tym wykwintnym tanecznym duecie. Całość dopełnia wyraźnie kwasek, powodujący że to treściwe i mocne piwo jest nadzwyczaj orzeźwiające. Finisz krótki i to trzeba niestety zaliczyć na minus, i choć wyczuwa się w nim chmiel i suszone owoce - w szczególności jabłka, trwa za krótko by mógł podwyższyć ocenę. Pod koniec zaczynam wyczuwać alkohol, który może niektórym niezbyt pasować, choć ja zdecydowanie uważam, że jest pewna grupa piw, gdzie alkoholowe nuty dopełniają całości i są nieodzowne. Klasztorne piwa z pewnością do tej grupy należą. Niemniej jednak trzeba odnotować to wrażenie, bo może ono - jak wspomniałem - nie przypaść do gustu.
Dubbel jest trunkiem wybitnie wytrawnym, wspaniale dopełniającym wyszukaną kolację, lub towarzyszącym trzaskającym w kominku ogniom. Podczas degustacji właśnie taki obrazek nawiedzał moją głowę - szwajcarskie góry, ogień w otwartym palenisku, wełniane swetry, za oknem fura śniegu, w środku my z pokalami w rękach. Dla spożywających na co dzień produkty "koncerniaków", może wywołać szok swoją naturalną goryczką i feerią nut aromatycznych. Dla mnie będzie to solidny produkt, choć pozbawiony niestety tej nuty szaleństwa, za które przychodzi mi nagradzać piwo notą wyższą niż B+.
7.0 vol / B+
Dubbel jest trunkiem wybitnie wytrawnym, wspaniale dopełniającym wyszukaną kolację, lub towarzyszącym trzaskającym w kominku ogniom. Podczas degustacji właśnie taki obrazek nawiedzał moją głowę - szwajcarskie góry, ogień w otwartym palenisku, wełniane swetry, za oknem fura śniegu, w środku my z pokalami w rękach. Dla spożywających na co dzień produkty "koncerniaków", może wywołać szok swoją naturalną goryczką i feerią nut aromatycznych. Dla mnie będzie to solidny produkt, choć pozbawiony niestety tej nuty szaleństwa, za które przychodzi mi nagradzać piwo notą wyższą niż B+.
7.0 vol / B+
niedziela, 22 stycznia 2012
Chiemseer Hell
W kuflu pieni się idealnie klarowny płyn o kolorze słomkowym. Wysycenie idealne, biała piana niczym barani kożuszek przykrywa trunek. Zapach chmielowy z nutami słodowymi. W kuflu dodatkowo wyczuć można lekki kwasek. Bukiet tego hellesa jest idealnie wpisany w gatunek. Mamy tutaj mocną goryczkę równoważoną delikatnym słodem, łatwo także wyczuć delikatne cytrusy. Całość przyjemnie kremowa pozwoli z pewnością uatrakcyjnić nudnawy wieczór lub popołudniowy posiłek.
Świetna propozycja na każdą okazję i do codziennego spożywania w trakcie pracy w ogrodzie :).
Etykieta typowa. Jakoś tak się utarło, że jeśli browar pochodzi z Bawarii to od razu to dostrzegamy, a nawet gdyby ktoś jeszcze się zastanawiał to biało-niebieskie barwy flagi tego landu, z dumą prezentowane w tle, na kontrze czy jako element etykiety, rozwiewają wszelkie wątpliwości. Jest w tej przaśności niewątpliwy urok. Łatwo można ulec sentymentalnym landszaftom, ośnieżonym szczytom Alp, wiejskim zabudowaniom, kościołom czy klasztorom. Te wszystkie elementy graficzne immanentnie wpisane są w miejsce z którego się wywodzą, i choć można psioczyć na folklorystyczną tandetę, nie można pomniejszyć dumy jaka z nich bije, którą w Polsce nazywamy "lokalnym patriotyzmem". Podsumowując: bardzo mocne B.
4.8 vol / B
Świetna propozycja na każdą okazję i do codziennego spożywania w trakcie pracy w ogrodzie :).
Etykieta typowa. Jakoś tak się utarło, że jeśli browar pochodzi z Bawarii to od razu to dostrzegamy, a nawet gdyby ktoś jeszcze się zastanawiał to biało-niebieskie barwy flagi tego landu, z dumą prezentowane w tle, na kontrze czy jako element etykiety, rozwiewają wszelkie wątpliwości. Jest w tej przaśności niewątpliwy urok. Łatwo można ulec sentymentalnym landszaftom, ośnieżonym szczytom Alp, wiejskim zabudowaniom, kościołom czy klasztorom. Te wszystkie elementy graficzne immanentnie wpisane są w miejsce z którego się wywodzą, i choć można psioczyć na folklorystyczną tandetę, nie można pomniejszyć dumy jaka z nich bije, którą w Polsce nazywamy "lokalnym patriotyzmem". Podsumowując: bardzo mocne B.
4.8 vol / B
Subskrybuj:
Posty (Atom)





