Z etykiety patrzy na nas romantyczne oblicze Georga Pschorra, które niewytrawne oko może pomylić z młodym Brahmsem. Świetne piwo wymaga niemal takiej samej miłości jak pięknie zestawione nuty, więc na pomyłkę można przymknąć oko. Po przelaniu do kufla ukazuje nam się mętny i złoty płyn, który przykrywa pokaźna biała czapa. Utrzymuje się ona niemal do samego dna znacząc swoją drogę na ściankach kufla. Zapach drożdzowo-bananowy z nutami goździków. Smak naszego piwa jest całkiem lekki. Da się wyczuć wyraźny słód z bananowym nalotem, do tego jakby nieco u góry drożdżowe posmaki, całkiem blisko goździki i cytrusy. W zasadzie jest to trunek bardzo mocno osadzony w kanonie gatunku i niechętnie nastawiony do jakichkolwiek innowacji. Świetnie zestawiony, orzeźwiający i dedykowany nie tylko degustacji, ale i codziennemu spożyciu. Dla jednych będzie to zaleta morskiej latarni wyznaczającej kierunek podczas najgorszych nawet sztormów, dla innych zbyt mocno oklepana rutyna. Ale B+ zasłużone w pełni.
5.5 vol / B+
sobota, 14 stycznia 2012
piątek, 13 stycznia 2012
Platinum
Pierwsza Prywatna Browaria - taki slogan można wyczytać na etykiecie lwowskiego browaru. Przed nami klasyczny pils w kolorze letniego słońca. Kupując go ostrzeżono mnie przed wysokim wysyceniem, jednak po przelaniu do kufla nie zauważyłem nawet cienia piany, a wysycenie było mniej niż dostateczne. Pierwszy raz spotkałem się z podobnym zjawiskiem. Zapach trunku wyraźnie słodowy, bez cienia chmielu, z nutami "basenowymi". Oczywiście to dość dziwne porównanie jeśli chodzi o piwo, przywodzące na myśl chlorowe ślady, jednak w tym przypadku chodzi mi bardziej o rześkość aromatu. Smak zaledwie poprawny, "dzięciołowaty", minimalna goryczka, dość płytkie słody. Nieznacznie mydlany posmak wsparty lekkim kwaskiem. Całość mało ciekawa, choć w typie koncerniaka, to raczej tego nieco lepszego od chemicznych braci. Finiszu niemal nie ma, a jeśli ktoś go zauważa to przemija niczym życie w luksusach - nazbyt szybko. Kilka słów o opakowaniu - dedykowana butelka o całkiem ciekawym kształcie, nowoczesna etykieta niezbyt oryginalna i nieco za kusa jak na gabaryty szkła. Przyjemny dedykowany kapsel wykorzystujący "jedynkę" loga. Tyle.
5.6 vol / C+
5.6 vol / C+
czwartek, 12 stycznia 2012
Weiherer Rauch
Wędzone piwa (lub dymione) to nie jest zabawa dla każdego. Niektórzy mogą wpaść w lekki szok stwierdziwszy, że można skojarzyć smak wędzonki z piwem. Oczywiście dla wtajemniczonych to żadna fanaberia czy komercyjna pogoń za sensacją i nowością; nowością być nie może, gdyż receptura tego gatunku powstała już w średniowieczu. Najbardziej znany "wędzak" na świecie to Schlenkerla, ale także i inne browary warzą ten tradycyjny bawarski specjał. Weiherer Rauch ma zapach lekko wędzony, a można się w nim doszukać także aromatu innych słodów. Kolor miedziany, płyn klarowny, Nagazaowanie poważne :). Piana w tym trunku jest niewielka choć niezwykle trwała. Opakowanie jak to u Weiherera... Niespecjalnie artysta plastyk się postarał, choć należy przyznać, że w przypadku Raucha taka estetyka jest niemal na miejscu.Smak nieco zaskakuje (zwłaszcza gdy będziemy starali się go porównać do przywołanej już tutaj klasyki "wędzaka" Schlenkerli). Mamy zatem całkiem delikatny napitek, w którym wędzony słód jest zaledwie dodatkiem, który co prawda przez swój specyficzny aromat jest wszechobecny, ale nie przykrywa innych nut. Wyczuć bez trudu uda się słód, który równoważy mocna goryczka. Całość zestawiona z myślą nie tylko o degustacji, ale także częstszego i ilościowo większego spożycia. Dla wielbicieli Raucha będzie to świetnie zbalansowany trunek ocierający się o najwyższe noty, dla innych godna uwagi ciekawostka.
5.3 vol / A-
5.3 vol / A-
środa, 11 stycznia 2012
Weiherer Bock
Bock nie należy do moich ulubionych gatunków, dlatego z lekką niepewnością sięgnąłem po produkt browaru Kundmiller. Już przelewając trunek do kufla nieco się zdziwiłem kolorem płynu, który niewiele różni się od klasycznego hellesa, no może jest bardziej bursztynowy (na stronie browaru można wyczytać, że to klasyczny niemiecki helles bock). Do tego dość mocne wysycenie i piana w kolorze białym. Zapach także lekko aromatyczno słodowo chmielowy. Czy to wszystko zapowiada klasycznego bocka? Smak to dominacja goryczki z lekkim maślanym tłem oraz słód dokonujący inwazji z drugiego szeregu. Finisz to już zdecydowana wygrana głębokiego chmielu, a słód jedynie w odległym tle echem zaznacza swoją obecność. Chwilami daje się wyczuć minimalne owocowo-winne nuty. Jak dla degustatora nieprzepadającego za bockiem, muszę przyznać że takie radosne i niedogmatyczne podejście do gatunku, sprawia mi o wiele większą frajdę niż akademickie testowanie wzorca. Dla kronikarskiej rzetelności: etykieta równie nieciekawa jak u braci, napis "Weiherer" w koszmarnym kroju. Nie zmienia to jednak oceny piwa, które spokojnie można wypić i na biesiadzie i w celach degustacyjno-smakowych.
6.6 vol / B+
6.6 vol / B+
poniedziałek, 9 stycznia 2012
Klosterbräu Braunbier
Ostatnio zaczynam większą wagę przywiązywać do barwy piwa, jakby ona decydowała o wszystkim. Uwrażliwienie na kolory jest przywilejem malarzy. Ja w swojej skromnej osobie namalowałem w życiu jedynie kilka brzydkich słów w szkolnym zeszycie, co nie zmienia faktu, że barwa trunku, który mam zaraz połknąć ma dla mnie kolosalne wrażenie. Klosterbräu Braunbier jest jak sama nazwa wskazuje piwem brązowym, ale faktycznie ma kolor ciemnej miedzi iskrzący się złotymi refleksami. Bardzo przyjemnie. Piana niewielka, dość szybko opadła, ale bąbelki pływają jak należy. Zapaszek ma to raczej słodowy, ale niezbyt intensywnie. Smak ciekawy i głęboki. Początkowo wyraźny i aromatyczny słód wsparty delikatnie karmelowymi nutami. Do tego wyraźny chmiel na drugim biegunie. W finiszu nawet lekkie smaki kwaskowe i oczywiście przenikająca się goryczka ze słodem. Gdybym miał przyrównać ten styl do jakiegoś bardziej przystępnego zdecydowałbym się na Ale ( w wersji niemieckiej alt), choć pozbawionego owocowo-korzennych aromatów i bardziej nagazowanego. Całość świetnie zestawiona i bardzo naturalna.
5.7 vol / B+
5.7 vol / B+
Keiler Land-Pils
Dzisiaj będzie krótko. Z racji dzika, który swoimi szablami straszy mnie z loga browaru (nic tu nie pomoże serdeczny uśmiech i unoszona w geście "na zdrowie" szklanica z piwem, ja i tak się boję). Pils ma kolor jasno złoty, z idealnie białą pianą, która metodycznie oblepia kufelek. Zapach słodowy ze śladami chmielowymi, delikatny, raczej jest go mniej niż więcej. Smak mocno orzeźwiający za sprawą głębokiej i całkiem intensywnej goryczki, którą wyczuwa się na pierwszym planie. Całość dopełnia leciutki i zwiewny słód. Finisz to w zasadzie ciągle chmiel, bo słodu tutaj trudno uraczyć. Należy dla porządku dodać, że momentami przebijają się kwaskowe nuty. Pils ten należy do piw orzeźwiających, które można spożywać w większych ilościach nie tylko latem - i w czasie posiłków spełni on swoją rolę nienagannie. Szaleństwa nie ma, jest wybitna germańska solidność. Coś między B a B+. Na odrębne potraktowanie zasługuje szata graficzna, która swoja leśno-łowiecką proweniencją lekko zadziwia. Pomimo swej raczej (chciałoby się wydawać...) zamierzonej siermiężności, urzeka na swój sposób i koniec końców całkiem przypadła mi do gustu więc w rezultacie bez szemrania ją akceptuję.
4.9 vol / B
4.9 vol / B
Subskrybuj:
Posty (Atom)





