Po pierwsze: zapach - bananowy z wyraźnymi, choć występującymi na drugim planie goździkami. Po drugie: kolor - piękny złoty, mętny i gęsty. Po trzecie: piana - całkiem wyraźna, gruboziarnista i biała jak śnieg. Wspaniale utrzymuje się przez całą degustację, tworząc do samego końca całkiem sporą pierzynkę.Wysycenie duże, bąbelki wędrują niczym kesonowy nurek ku powierzchni. Po czwarte: smak - lekki i orzeźwiający, ale warto zauważyć, że nut kwaskowych nie ma tutaj specjalnie dużo. Za to wyraźnie można wyczuć chmiel, co czyni ten trunek raczej wytrawnym. Ponadto oczywiście dominujące smaki bananowe i goździkowe. Drożdże trochę w tle, dopełniają goryczkę. Mamy więc piwo świetne na pragnienie, w którym zawartość cukru zminimalizowano do niezbędnego minimum.
Opakowanie mocno przeciętne, tym razem pozbawione niemieckiego landszaftu, ale zaopatrzone w nieodzowne kłosy pszenicy, pojawiające się tu i tam. Trunek to rześki, początkowy robiący wrażenie nieco rozwodnionego, jednak z czasem doceniamy jego walory klasycznego weizena. Solidność z nutą goryczki warto nagrodzić, z zastrzeżeniem, że doszlusowanie do najlepszych w swoim gatunku będzie wymagać jeszcze troszeczkę zaangażowania.
5.2 vol / B+
piątek, 18 listopada 2011
Trybunał
Etykieta przyjemna polsko-międzywojenna, a więc ślady nieco wtórnej secesji z akwarelką w tle. Bez rewelacji, ale przecież Polak potrafi... Widziałem etykiety przy których opakowania zastępcze były szczytem designu.
Wracając do meritum - oto mamy nowy produkt z Piotrkowa. Zapach mocno słodowy, momentami można wyczuć lekki syropek. Piana obfita, utrzymuje się długo. Pierwszy łyk i zaskoczenie - głęboki słód, z elementami owocowymi, a nawet jakieś chlebowe posmaki i zbożowe, które przechodzą w czekoladę. To z pewnością zasługa słodów karmelowych, których użycie nie omieszkano zaznaczyć na etykiecie. Trochę tego za dużo i jakoś trudno mi sobie wyobrazić osuszenie kolejnych trzech butelek tego trunku. Pod koniec te zbożowe elementy nieco przygniatają całość. Goryczka pojawia się w długim i dalekim finiszu, ale za to pozostaje długo na podniebieniu, przyjemnie się na nim panosząc. Brakuje - i chyba dobrze - nut kwaskowych do których Sulimar ostatnio nas przyzwyczaił.
Mamy przed sobą trunek mocno przeciętny, któremu do wybitności daleko. Niemniej jednak degustować można i na małej imprezce można się z nim bez wstydu pokazać, choć raczej nie pod swoim nazwiskiem.
vol 6.0 / C+
Wracając do meritum - oto mamy nowy produkt z Piotrkowa. Zapach mocno słodowy, momentami można wyczuć lekki syropek. Piana obfita, utrzymuje się długo. Pierwszy łyk i zaskoczenie - głęboki słód, z elementami owocowymi, a nawet jakieś chlebowe posmaki i zbożowe, które przechodzą w czekoladę. To z pewnością zasługa słodów karmelowych, których użycie nie omieszkano zaznaczyć na etykiecie. Trochę tego za dużo i jakoś trudno mi sobie wyobrazić osuszenie kolejnych trzech butelek tego trunku. Pod koniec te zbożowe elementy nieco przygniatają całość. Goryczka pojawia się w długim i dalekim finiszu, ale za to pozostaje długo na podniebieniu, przyjemnie się na nim panosząc. Brakuje - i chyba dobrze - nut kwaskowych do których Sulimar ostatnio nas przyzwyczaił.
Mamy przed sobą trunek mocno przeciętny, któremu do wybitności daleko. Niemniej jednak degustować można i na małej imprezce można się z nim bez wstydu pokazać, choć raczej nie pod swoim nazwiskiem.
vol 6.0 / C+
wtorek, 15 listopada 2011
St. Georgen Bräu Kellerbier
Piękny rubinowy kolor i lekko mętny płyn. Zapach przyjemny słodowy z nutami chmielu i kwasku. Browar, który wyprodukował to piwo jest niewielki, ale w zasadzie u naszych zachodnich sąsiadów to norma.
Etykieta niemiecko przaśna, swojskie klimaty, wiejski styl, jednym słowem Bawaria pełną gębą. Treściwość piwa w pierwszym kontakcie wydaje się niezbyt duża, nawet lekko wodnista. Jest to jednak złudzenie, piwo należy do piw lekkich, ale złożonych. A więc na początek słód, z którym zaciekle walczy goryczka, by wygrać tę bitwę na naszym podniebieniu. Do tego kwaskowe posmaki i winno-owocowe aromaty.
Świetnie to zestawione i wyważone. Uczta dla koneserów, wydaje się jakby każdy smak znalazł swoje miejsce i czuł się w nim świetnie czekając na kubki smakowe. Nieźle jak na takiego "klasztorniaka" z bawarskiej wsi. Oczywiście wszystko na nie: niefiltrowane, niepasteryzowane itd. Sama natura.
Całość wyśmienicie skomponowana, ociera się o majstersztyk (aż mnie kusiło żeby dać A-, ale mam dzisiaj słabszy dzień więc jestem bardziej surowy:). Browar z tradycjami więc skuchy być nie może. Jakiejś niespotykanej rewelacji tutaj nie ma, ale wysoka niemiecka solidność podparta całkiem przyjemnym smakiem, w tym przypadku urzeka. Szczególnie warto polecić amatorom głębokiej goryczki i entuzjastom rześkości - w tym trunku znajdują oni wspólny temat do rozmów. Można i podegustować i raczyć się w większych ilościach podczas biesiad.
4.9 vol / B+
Etykieta niemiecko przaśna, swojskie klimaty, wiejski styl, jednym słowem Bawaria pełną gębą. Treściwość piwa w pierwszym kontakcie wydaje się niezbyt duża, nawet lekko wodnista. Jest to jednak złudzenie, piwo należy do piw lekkich, ale złożonych. A więc na początek słód, z którym zaciekle walczy goryczka, by wygrać tę bitwę na naszym podniebieniu. Do tego kwaskowe posmaki i winno-owocowe aromaty.
Świetnie to zestawione i wyważone. Uczta dla koneserów, wydaje się jakby każdy smak znalazł swoje miejsce i czuł się w nim świetnie czekając na kubki smakowe. Nieźle jak na takiego "klasztorniaka" z bawarskiej wsi. Oczywiście wszystko na nie: niefiltrowane, niepasteryzowane itd. Sama natura.
Całość wyśmienicie skomponowana, ociera się o majstersztyk (aż mnie kusiło żeby dać A-, ale mam dzisiaj słabszy dzień więc jestem bardziej surowy:). Browar z tradycjami więc skuchy być nie może. Jakiejś niespotykanej rewelacji tutaj nie ma, ale wysoka niemiecka solidność podparta całkiem przyjemnym smakiem, w tym przypadku urzeka. Szczególnie warto polecić amatorom głębokiej goryczki i entuzjastom rześkości - w tym trunku znajdują oni wspólny temat do rozmów. Można i podegustować i raczyć się w większych ilościach podczas biesiad.
4.9 vol / B+
sobota, 12 listopada 2011
Kopernik Pils Beer
Eksportowe opakowanie piwa z browaru Amber. Niezbyt udane i utrzymane w niebiańskiej kolorystyce okalającej głowę tego co ruszył Ziemię. Szkoda, bo Polskę można jakoś fajniej pokazywać niż z wykorzystaniem tych siermiężnych, wytartych nazwisk-symboli. Ale do meritum.
Zapach słodowy, przyjemny, nawet lekko kwaskowy, a zatem orzeźwiający. Kolor złoty lub jak kto woli - zdrowego moczu. Płyn lekko mętnawy, piana nieduża szybko opada, wysycenie dobre. Z dna cały czas płyną ku górze bąbelki gazu. Piękny widok. Smak to zharmonizowany słód z wyraźną goryczką, która na długo pozostaje na podniebieniu. Ta goryczka po jakimś czasie ustępuje nawet powracającemu jak echo słodowi. Całkiem niezła zabawa z tego wynika, kiedy po głębszym łyku dotykając językiem podniebienia oczekuje się kolejnego smaku. Do tego wspaniałe orzeźwiające nuty kwaskowe i owocowe. Jednym słowem całkiem udany to lager, którym warto się raczyć przy różnych okazjach, a i na degustacje wystarcza, ze swoimi składem. Gdyby nuty owocowe były mocniejsze, a goryczka nieco intensywniejsza, mielibyśmy prawdziwego mistrza. Solidne w pełni zasłużone B.
PS Amerykanom nawet smakuje (bardziej niż Żywiec co wcale nie dziwi), o czym donoszą degustatorzy na beeradvocate.
5.6 vol / B
Zapach słodowy, przyjemny, nawet lekko kwaskowy, a zatem orzeźwiający. Kolor złoty lub jak kto woli - zdrowego moczu. Płyn lekko mętnawy, piana nieduża szybko opada, wysycenie dobre. Z dna cały czas płyną ku górze bąbelki gazu. Piękny widok. Smak to zharmonizowany słód z wyraźną goryczką, która na długo pozostaje na podniebieniu. Ta goryczka po jakimś czasie ustępuje nawet powracającemu jak echo słodowi. Całkiem niezła zabawa z tego wynika, kiedy po głębszym łyku dotykając językiem podniebienia oczekuje się kolejnego smaku. Do tego wspaniałe orzeźwiające nuty kwaskowe i owocowe. Jednym słowem całkiem udany to lager, którym warto się raczyć przy różnych okazjach, a i na degustacje wystarcza, ze swoimi składem. Gdyby nuty owocowe były mocniejsze, a goryczka nieco intensywniejsza, mielibyśmy prawdziwego mistrza. Solidne w pełni zasłużone B.
PS Amerykanom nawet smakuje (bardziej niż Żywiec co wcale nie dziwi), o czym donoszą degustatorzy na beeradvocate.
5.6 vol / B
czwartek, 10 listopada 2011
Cornelius Porter Baltic
Zima idzie... I od razu chce się jakiegoś mocnego, ciemnego trunku, który osłodzi i znieczuli nam te przykrótkie dni. Bałtycki porter wydaje się propozycją idealną dla tego typu kurażu. Zapach karmelowy z delikatnym i przyjemnym tłem alkoholowym, całość jakby orzeźwiająca, ale jest to chyba cecha typowa dla Corneliusów. Piana niemal brunatna, raczej średnia i dość szybko opada tworząc 3mm pierzynkę. Kolor czarny niczym smoła. Smak głęboki, zahaczający niemal o głębokie gardło, gdzie wciąż czujemy wybrzmiewanie palonego słodu. Do tego śladowo wyczuwalny chmiel i odrobina kwasku, a także szczypta gorzkiej czekolady i dalekie winne echa. Zestawienie niemal idealne, ale nie zawsze szlachetne części składowe czynią mistrzostwo gatunku. Trochę to trunek ziemisty, trochę słodkawy. Właśnie... Początkowa ta słodycz nie jest irytująca jedynie nieco zaskakująca, jednak w miarę ubywania płynu z butelki zaczyna takowa być.
Podsumowując: nie jest to piwo udane, choć na druzgocącą krytykę nie zasługuje. Wydaje się, że Cornelius w poszukiwaniu złotego środka, charakteru "fajnego gościa" co to każdemu pasuje, posunął się nieco za daleko. I jest to niestety konkluzja, która nasuwa się po spożyciu nie tylko Portera, ale także pozostałych z piwnej serii.
8.0 vol / C+
Podsumowując: nie jest to piwo udane, choć na druzgocącą krytykę nie zasługuje. Wydaje się, że Cornelius w poszukiwaniu złotego środka, charakteru "fajnego gościa" co to każdemu pasuje, posunął się nieco za daleko. I jest to niestety konkluzja, która nasuwa się po spożyciu nie tylko Portera, ale także pozostałych z piwnej serii.
8.0 vol / C+
sobota, 29 października 2011
Žatec Premium Tmavé
Początki niespecjalnie obiecujące - zapach niewyraźny, lekko karmelowy, słodowy. Piany jak na lekarstwo, ale kolor głęboki, czarny. Smak zadziwiająco lekki, nieco rozwodniony, z czasem jednak wrażenie małej treściwości nieco ustępuje. Goryczka raczej płytka, za to orzeźwiające kwaskowe nuty i delikatny, niezbyt słodki palony karmel. Ciemniak to dość ekstrawagancki - śmiało można nim zaspokoić pragnienie lub wypić większą ilość w czasie nocnych dysput. Jednakże dla amatorów rasowych piw będzie to propozycja nazbyt jałowa i pozbawiona pożądanego pazura.
Dla zwolenników lekkich piw - dzięciołów jest to alternatywna godna rozważenia, zważywszy że ciemne piwa nie są u nas szczególnie popularne. Szkoda, że w recepturze wykorzystano cukier i składnik chemiczny. Co do cukru to niespecjalnie go się w trunku wyczuwa, być może pełnił jedynie rolę pożywki dla drożdży. Pomimo wspomnianych powyżej wad kusi mnie żeby przydzielić temu sympatycznemu piwku B. I także czynię.
4.3 vol / B
Dla zwolenników lekkich piw - dzięciołów jest to alternatywna godna rozważenia, zważywszy że ciemne piwa nie są u nas szczególnie popularne. Szkoda, że w recepturze wykorzystano cukier i składnik chemiczny. Co do cukru to niespecjalnie go się w trunku wyczuwa, być może pełnił jedynie rolę pożywki dla drożdży. Pomimo wspomnianych powyżej wad kusi mnie żeby przydzielić temu sympatycznemu piwku B. I także czynię.
4.3 vol / B
Subskrybuj:
Posty (Atom)





